Pod koniec ub. roku zarząd PLL LOT skierował do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko posłom PiS oraz zawiadomienie do ABW; przewoźnik zarzuca parlamentarzystom złamanie prawa i działania szkodzące spółce. Oskarżycielami prywatnymi są prezes PLL LOT Sebastian Mikosz, członek zarządu Tomasz Balcerzak oraz sama spółka. - Posłowie PiS nie pozwolą się zastraszyć. Klub PiS stoi murem za swoimi kolegami, bo tu chodzi o sprawy fundamentalne dla demokracji - powiedział szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Poinformował, że zwrócił się do premiera Donalda Tuska, jako przełożonego ministra Skarbu Państwa, z pytaniem, czy akceptuje takie zachowania władz spółki Skarbu Państwa, jaką jest PLL LOT i czy się z nimi zgadza. Zaznaczył, że w sprawie aktu oskarżenia przeciwko posłom zwrócił się też do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. - Usłyszałem, że konieczne są analizy prawne, a więc pani marszałek musi zasięgnąć opinii prawników w sprawach oczywistych, czy posłowie mogą wykonywać swoje mandaty poselskie, czy posłowie mogą kontrolować rząd - mówił Błaszczak.
Jak ocenił, kontrola parlamentu nad rządem w sytuacji, w której rządzi koalicja PO-PSL staje się fikcją. - Rządzący dziś mówią, tak oto: jeśli będziecie posłowie opozycji kontrolowali władzę, to uważajcie, bo przyjdzie do was pozew sądowy, nasłani na was zostaną tajniacy, przedstawiciele tajnych służb, a więc nie kontrolujcie władzy - mówił. Europoseł Janusz Wojciechowski (PiS) zaznaczył, że posłowie pytali władze PLL LOT o sprawy finansowe, kontrakty, doradztwo. Podkreślił, że są to informacje, z których zapoznaniem upoważnia i zobowiązuje ich ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, a także z zakresu informacji publicznej. W połowie grudnia Kwiatkowski oraz Małecki poinformowali na konferencji prasowej, że złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Mikosza i wiceprezesa Balcerzaka. Zarzucili im m.in. "wyrządzenie szkody majątkowej wielkich rozmiarów".