- Pan Stuhr będzie oceniał nasz scenariusz i chyba byłoby bardziej elegancko, gdyby nie zabierał głosu zanim go nie przeczyta. Skąd ma wiedzieć, że jest kłamliwy, jak go nie zna? Pan Jerzy brał udział w wielu wspaniałych filmach. Jest dobrym aktorem, ale angażował się również w film taki jak „Uprowadzenie Agaty”, który z prawdą historyczną miał niewiele wspólnego i było dość przykrą manipulacją historii marszałka Kerna. I w takim filmie pan Jerzy wziął udział, więc aż tak dobrze nie jest, jak on to przedstawił, choć jego kariera aktorska jest imponująca – powiedział nam Maciej Pawlicki.
Reżyser „Smoleńska” Antoni Krauze nie kryje zdziwienia. Jest zszokowany zachowaniem swoich dawnych kolegów.
- Nie wiem, co się stało ze środowiskiem aktorskim, z moimi kiedyś kolegami. Jest to jakaś choroba, bo inaczej tego nie da się nazwać. Ludzie trzydzieści lat temu byli niezwykle dzielni, mieli poukładane w głowie i decydowali się na różne akcje, np. bojkot telewizji publicznej, wówczas państwowej. A dziś zachowują się zupełnie inaczej. Na dodatek nie rozumiem, po co jest takie afiszowanie się. To jest zastępowanie twórczego działania prześciganiem się w takich różnych inwektywach pod adresem kogoś lub czegoś, co mi się nie podoba – powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl reżyser filmu Antoni Krauze.
Twórcy filmu starają się o państwową dotację z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Decyzję PISF mamy poznać pod koniec lutego.
- Najpierw scenariusz będzie w komisjach eksperckich. Pan Stuhr jest liderem jednej z nich. Jeżeli scenariusz przejdzie przez sito pierwszej komisji, to trafi pod obrady liderów komisji i wtedy będzie mógł się nim zająć. Procedura w PISF będzie trwać najprawdopodobniej do końca lutego – powiedział nam Pawlicki.