Takim wyrokiem zakończył się dziś niejawny proces Piesiewicza, który trwał od października 2012 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Żoliborza. Obrona wniosła o uniewinnienie oskarżonego. Prokuratura chciała dla niego kary 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz zasądzenia od niego nawiązki na rzecz organizacji walczącej z narkomanią.
Uzasadnienie wyroku jest tajne.
W 2009 r. "Super Express" ujawnił film z udziałem ubranego w sukienkę senatora, nagrany w jego mieszkaniu przez Joannę D., jedną z kobiet, która go szantażowała. Film - na którym słychać wulgarne komentarze kobiety - miał być dowodem, że senator posiadał i zażywał narkotyki. On sam zaprzeczył, by je zażywał; twierdził, że nie była to kokaina, ale sproszkowane lekarstwa. Mówił, że Joannę D. poznał przypadkowo i kilka razy się z nią spotkał.
Wobec nieuchylenia przez Senat immunitetu senatorowi, w 2010 r. śledztwo umorzono. Wznowiono je, gdy jego immunitet wygasł wraz z mandatem w 2011 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuciła mu posiadanie, udzielanie i nakłanianie innej osoby do użycia kokainy. B. senator nie przyznał się i złożył wyjaśnienia. Prokurator prowadzący śledztwo mówił w mediach, że z ekspertyz wynika, iż senator zażywał kokainę.