"Niewzruszeni! Całujemy się pod tęczą" - pod takim hasłem odbył się dzisiejszy happening, który promowano na Facebooku i w "Gazecie Wyborczej". Dziennik Adama Michnika napisał dziś: "W piątkowe popołudnie pod tęczą dominują pozytywne emocje - kilkaset osób przyszło wyrazić swój sprzeciw przeciwko dewastacji tęczy".
Ale według PAP miłośników prowincjonalnego kiczu było jedynie "kilkudziesięciu". Poza nimi byli głównie policjanci i dziennikarze, m.in. mainstreamowych telewizji.
Także komentatorzy serwisu gazeta.pl - z reguły przychylni dziennikarzom "GW" - podważają liczbę podawaną przez dziennik. "Byłem tam przed chwilą. Caluje się kilkanaście osób obstawionych dziennikarzami" - pisze jeden z internautów. Inny pisze: "KILKA SET, to wychylił reporter gazety, żeby opisać Sewka i Adasia, Wrońskiego i Pacewicza mianem kilkuset:) Bo zdjęć tych "kilkuset" osób oczywiście brak:)". Komentator lemin44 dodaje: "Taka agitacja mediów, a całować się chce kilkadziesiąt osób. Widziałem, bo wracałem o 16 z pracy. Co ciekawe w okolicy masa policji... Cóż chyba warszawiacy nie płaczą po kiczowatej Tęczy".
Na zdjęciach z happeningu widać, że oprócz kwiatów w homotęczę wkładane są gejowskie flagi.

fot.: Jakub Kamiński/PAP

fot.: Jakub Kamiński/PAP