Dzisiaj na portalu gazeta.pl pojawił się tekst z "krzyczącym" tytułem: "Ekspert PiS od brzozy kłamał. W analizie Cieszewskiego pojawia się nazwisko naukowca, który nic o badaniach nie wiedział". I przywołuje nazwisko Deepaka Mishra z University of Georgia, który zaprzeczył jakoby brał udział w badaniach złamanej brzozy. Powołuje się przy tym na mailową korespondencję ze specjalistą od zdjęć satelitarnych.
Tymczasem "Rzeczpospolita" przypomina skład zespołu pracującego pod kierownictwem prof. Chrisa Cieszewskiego, którego wyniki analiz dotyczących złamanej brzozy zaprezentowano podczas II Konferencji Smoleńskiej. Pojawia się tam (oprócz prof. Cieszewskiego) pięć nazwisk: Thomas R. Jordan, Marquerite Madden, Roger C. Lowe, Arun Kumar i Pete Bettinger. Nie ma wspomnienia o Deepaku Mishra. Na dowód screen z materiałów przedstawionych kilka dni temu. Poza tym prof. Cieszewski sam mówił o zmianach personalnych w zespole.

Nazwisko Mishry jest co prawda wymienione w programie konferencji. Prof. Cieszewski zaznaczył jednak na konferencji, że w ostatniej chwili skład zespołu się zmienił.
Profesor Cieszewski podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu wyjaśniającego katastrofę smoleńską przyznał, że jest zdumiony poziomem manipulacji niektórych polskich mediów, nazywając je wprost nieetetycznymi. Jak widać, miał rację.
I jeszcze jedna dygresja. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" nazywa Deepaka Mishra "wybitnym specjalistą od zdjęć satelitarnych". Ciekawe, czy gdy w przyszłości zgodzi się on na udział w badaniach okoliczności smoleńskiej brzozy, przy jego nazwisku pojawi się podobna laurka.