We wtorek, 24 września, w studio Telewizji Republika podczas programu „Bronisław Wildstein Przedstawia” doszło do gorącej dyskusji na temat imperialnej polityki współczesnej Rosji. Program przed jego końcem opuścili - najpierw historyk prof. Andrzej Nowaki oburzony zachowaniem korespondenta rosyjskiego tygodnika „Argumenty i fakty” Władimir Kirianow, a później wyszedł obrażony Kirianow.
Zapraszam gości ze względu na temat. Bardzo często zapraszam ludzi, z którymi radykalnie się nie zgadzam. Staram się dać wszystkim głos, ale również nie ukrywam swoich poglądów. To pozwala wymienić się argumentami, zderzyć je. Wiele razy zdarzało mi się ostro dyskutować, chociaż dotychczas nikt nie wychodził z mojego programu – mówi niezalezna.pl autor programu „Bronisław Wildstein Przedstawia”.
Tym razem w studio Telewizja Republika spotkało się czterech różnych gości. – Dwóch, reprezentujących oficjalne stanowisko Rosji – rosyjski dziennikarz Władimir Kirianow i mieszkający od lat w Polsce historyk, prof. Mikołaj Iwanow. Oraz dwóch Polaków – szef Instytutu Spraw Wschodnich Instytutu Jagiellońskiego prof. Andrzej Nowak oraz dyplomata, specjalista ds. stosunków międzynarodowych Wiktor Ross – wyjaśnia publicysta.
- Nie jest to normalne, aby gości wychodzili w trakcie programu – kontynuuje Wildstein. - Ale w jakimś sensie, był to sukces. Jeżeli przedstawiciel oficjalnej strony rosyjskiej osobiście, swoim zachowaniem prezentuje, na czym polega stanowisko Moskwy, to jest sukces. Możemy sobie mówić różne rzeczy, o imperialnych tendencjach, opisywać to. Lecz mamy gościa Rosjanina, który swoim zachowaniem i słowami, arogancją, butą, demonstruje tę postawę.
- Bardzo ciekawe jest to, jak dyskusję w studio Telewizji Republika przedstawia się w mediach oficjalnych. „Gazeta Wyborcza” zapomniała napisać, że brał udział nie jeden Rosjanin, lecz dwóch. I drugi Rosjanin wytrzymał do końca i spokojnie brał udział w tej dyskusji. Podobnie zdeformowano to co się działo w studiu w informacji podanej na portalu natemat.pl. Radio TOK FM obszernie przedstawiło pozycję Kirianowa. Z kolei nikomu nie przyszło do głowy, aby zapytać o to samo mnie, albo żeby zestawić to z jakimikolwiek innymi opiniami. To pokazuje naszą codzienność medialną – podkreśla publicysta.
Już za dwa tygodnie, we wtorek o godz. 19 (powtórka – 22:00) Bronisław Wildstein planuje ponownie zaprosić gości o diametralnie różniących się poglądach. Pytanie przewodnie będzie brzmiało – „Czy kibole nie stają się kozłem ofiarnym rządu Tuska?”
- Do tego programu chcę zaprosić Piotra Staruchowicza, który odsiedział 8 miesięcy w areszcie śledczym. Ze wszystkich danych, które posiadamy, nic nie uzasadniało tego typu działań organów ścigania. Ale chciałbym zaprosić również tych, którzy chwalą kampanię Tuska przeciwko „kibolom”. Oczywiście nie wiem, czy oni przyjdą. Ponieważ mamy w Polsce przechył medialny, mamy dominujące media, ludzie (głównego nurtu – przyp. red.) są przyzwyczajeni, że mogą wygłaszać swoje opinie bez żadnego oporu, czy spierania się z prowadzącym. Więc nie chcą się wdawać w realną debatę. Ale może akurat tym razem się zdecydują. I będziemy mieli dyskusję prawdziwą – zauważa redaktor naczelny Telewizji Republika.