Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Hipster „Fronda”

Dziś do księgarni wchodzi pierwszy numer „Frondy” przygotowany przez nową redakcję. Sprawiedliwie pracę nowego zespołu będzie można ocenić za dwa, trzy lata. Dziś można powiedzieć tyle: nowa „Fronda” budzi sympatię – czytamy w „Gazecie Polskiej Codzi

Dziś do księgarni wchodzi pierwszy numer „Frondy” przygotowany przez nową redakcję. Sprawiedliwie pracę nowego zespołu będzie można ocenić za dwa, trzy lata. Dziś można powiedzieć tyle: nowa „Fronda” budzi sympatię – czytamy w „Gazecie Polskiej Codziennie”.


Redaktorem naczelnym został Mateusz Matyszkowicz, wśród autorów i redaktorów wiele nazwisk znanych z „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” czy „Nowego Państwa”. Przedstawiciele pokolenia trzydziestolatków, w niby-programowych tekstach sytuują swoje doświadczenie pomiędzy „Psami” a „Pokłosiem”. Szukają inspiracji heideggerowskiej zespołu Bayer Full. Przyglądają się fenomenowi warszawskiej „Tęczy”, instalacji „artystycznej” regularnie podpalanej przez warszawiaków: „infantylizujące odbiorców i współtwórców dzieło Julity Wójcik spotyka się z buntem publiczności”. Zajmują się fenomenem polskiego rapu. Rozmawiają z Eldo, który sprzedaje kilkadziesiąt tysięcy płyt rocznie. Ostatnia była przez pięć tygodni najlepiej sprzedającą się płytą w roku. Penetrują ten hiphopowy, kulturotwórczy fenomen, całkowicie nieobecny w świadomości społecznej. „Duże wytwórnie muzyczne nie mają żadnego udziału w muzyce rap. 90 procent polskich raperów albo sami wydają swoje płyty, albo robią to w niezależnych wytwórniach. Media nie mają z nas działki, a jak nie mają z nas działki, to nie mają powodu nas grać” – mówi Eldo. I to jest najlepsze w nowej „Frondzie”: poszukiwanie. Środowisko hip-hop to tysiące koncertów, setki płyt – animatorzy sceny hiphopowej wychowują kolejne pokolenie do niezależności, wolności, prawdy. Hip-hop odgrywa tę samą rolę, co punk w latach 70. i 80.

W nowej „Frondzie” przeczytamy o estetyce i teologii, o Karolu Peguy, filozoficznym proroku penetrującym przestrzeń pomiędzy chrześcijaństwem i żydowskim przeżywaniem świata. Podobne napięcie porządkują teksty o Tadeuszu Kantorze. Autorzy „Frondy” rozpatrują kwestie: chrześcijaństwo a lewica, chrześcijaństwo a popkultura – bo to właśnie chrześcijaństwo jest w centrum ich zainteresowań. Tu wyróżnia się ciekawy i głęboki, a napisany zwyczajnym językiem tekst o kiczu religijnym Dagmary Jaszewskiej.

Ciekawa jest nota o „larpach”, teatralnych grach fabularnych. Rozpowszechnione są w środowiskach fanów fantastyki, którzy wcielają się np. w postaci rodem z książek Tolkiena, by odgrywać przydzielone im role w tworzonej wspólnie historii. Jednym z ciekawszych rodzimych larpów jest odgrywany od paru lat „Tarnów’46” poświęcony historii Żołnierzy Wyklętych. Ciekawe jest też „świadectwo” na temat edukacji domowej.

To, co najcenniejsze w nowej „Frondzie”, to próba przebicia się do rzeczywistości bez zapośredniczeń. Dziś człowiek kultury musi świat poznawać zmysłami i umysłem, ale bezpośrednio.  

Jasna Góra jest stolicą Polski. Bo Polska, która tam przychodzi, jest prawdziwa. Właśnie: „klęcząca, skupiona i milcząca wspólnota” – czytamy we „Frondzie”.
Z ciekawością będę wyglądał następnych numerów nowej „Frondy”. Nasi młodzi przyjaciele muszą jedynie zrezygnować z autotematyzmu. Własnej legendy samemu się nie pisze.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej