Redaktorem naczelnym został Mateusz Matyszkowicz, wśród autorów i redaktorów wiele nazwisk znanych z „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” czy „Nowego Państwa”. Przedstawiciele pokolenia trzydziestolatków, w niby-programowych tekstach sytuują swoje doświadczenie pomiędzy „Psami” a „Pokłosiem”. Szukają inspiracji heideggerowskiej zespołu Bayer Full. Przyglądają się fenomenowi warszawskiej „Tęczy”, instalacji „artystycznej” regularnie podpalanej przez warszawiaków: „infantylizujące odbiorców i współtwórców dzieło Julity Wójcik spotyka się z buntem publiczności”. Zajmują się fenomenem polskiego rapu. Rozmawiają z Eldo, który sprzedaje kilkadziesiąt tysięcy płyt rocznie. Ostatnia była przez pięć tygodni najlepiej sprzedającą się płytą w roku. Penetrują ten hiphopowy, kulturotwórczy fenomen, całkowicie nieobecny w świadomości społecznej. „Duże wytwórnie muzyczne nie mają żadnego udziału w muzyce rap. 90 procent polskich raperów albo sami wydają swoje płyty, albo robią to w niezależnych wytwórniach. Media nie mają z nas działki, a jak nie mają z nas działki, to nie mają powodu nas grać” – mówi Eldo. I to jest najlepsze w nowej „Frondzie”: poszukiwanie. Środowisko hip-hop to tysiące koncertów, setki płyt – animatorzy sceny hiphopowej wychowują kolejne pokolenie do niezależności, wolności, prawdy. Hip-hop odgrywa tę samą rolę, co punk w latach 70. i 80.
W nowej „Frondzie” przeczytamy o estetyce i teologii, o Karolu Peguy, filozoficznym proroku penetrującym przestrzeń pomiędzy chrześcijaństwem i żydowskim przeżywaniem świata. Podobne napięcie porządkują teksty o Tadeuszu Kantorze. Autorzy „Frondy” rozpatrują kwestie: chrześcijaństwo a lewica, chrześcijaństwo a popkultura – bo to właśnie chrześcijaństwo jest w centrum ich zainteresowań. Tu wyróżnia się ciekawy i głęboki, a napisany zwyczajnym językiem tekst o kiczu religijnym Dagmary Jaszewskiej.
Ciekawa jest nota o „larpach”, teatralnych grach fabularnych. Rozpowszechnione są w środowiskach fanów fantastyki, którzy wcielają się np. w postaci rodem z książek Tolkiena, by odgrywać przydzielone im role w tworzonej wspólnie historii. Jednym z ciekawszych rodzimych larpów jest odgrywany od paru lat „Tarnów’46” poświęcony historii Żołnierzy Wyklętych. Ciekawe jest też „świadectwo” na temat edukacji domowej.
To, co najcenniejsze w nowej „Frondzie”, to próba przebicia się do rzeczywistości bez zapośredniczeń. Dziś człowiek kultury musi świat poznawać zmysłami i umysłem, ale bezpośrednio.
Jasna Góra jest stolicą Polski. Bo Polska, która tam przychodzi, jest prawdziwa. Właśnie: „klęcząca, skupiona i milcząca wspólnota” – czytamy we „Frondzie”.
Z ciekawością będę wyglądał następnych numerów nowej „Frondy”. Nasi młodzi przyjaciele muszą jedynie zrezygnować z autotematyzmu. Własnej legendy samemu się nie pisze.