O skandalu napisał „Super Express”. Początkowo minister Piechociński pytany przez dziennikarzy, czy zatrudnia własną córkę zaprzeczał tym informacjom. Mówił, że nie pracuje ona w agencji podległej jego resortowi. Co ciekawe, w komórce do spraw kontaktów z Chinami. Ale nagle zmienił zdanie i przyznał się, że odbywała tam staż.
- Moja córka była na bezpłatnym stażu w PAIiIZ. Później jej status się zmienił i zaczęła za swoją pracę dostawać pieniądze – tłumaczył mało przekonująco lider PSL. - Kiedy się o tym dowiedziałem, postanowiłem, że tak być nie może. Kończy pracę w tym miesiącu. Żaden członek mojej rodziny nie będzie zatrudniony w instytucji, która jest mi podległa – dodał.
Najbardziej zdumiewa, że Piechocińskiego oburza zachowanie... dziennikarzy!!! Po ujawnieniu skandalu żalił się, że córka jest napiętnowana.
- Córka siedzi u mnie i płacze. Za te łzy mojej córki niech was. Czy jesteście w stanie spojrzeć w lustro? – uderzył w dramatyczne tony Piechociński.