Bankructwo dużej firmy wiąże się z kłopotami dla kooperantów i dostawców, którzy zostają z niepokrytymi fakturami. Działa zasada domina – jeśli upada generalny wykonawca, to pociąga za sobą firmy, które świadczyły usługi na jego rzecz lub dostarczały mu materiały. Ci z kolei ciągną w dół swoich podwykonawców. O działaniu tego łańcucha głośno było przy okazji bankructw na budowach autostrad.
Osiedle Zielona Dolina I jest jedną ze sztandarowych inwestycji J.W. Construction. Pierwszy etap tej budowy JWC zlecił jako generalnemu wykonawcy Przedsiębiorstwu Budowlanemu Resbex z Przeworska. Ten z kolei zatrudnił kilkudziesięciu podwykonawców, których prace koordynował i nadzorował. Pod koniec 2012 r. zaczął zalegać z płatnościami za odebrane już prace. Rozpoczęły się spory. Potem wyszło na jaw, że Resbex nie płacił też podatków i ZUS. W marcu przestał płacić pracownikom. W kwietniu prezesa firmy zatrzymano w związku z głośną aferą korupcyjną na Podkarpaciu, w ramach której do aresztu trafił PSL-owski wojewoda Mirosław K.
W czerwcu sąd ogłosił upadłość Resbeksu i do firmy wszedł syndyk. Najpierw musi on zaspokoić roszczenia fiskusa, ZUS i pracowników. Podwykonawcy nie wierzą więc, aby mogli uzyskać coś po wyprzedaży majątku firmy. Dlatego domagają się, aby należne im pieniądze wypłacił im inwestor i beneficjent tej budowy, czyli J.W. Construction. Powołują się na przepis kodeksu cywilnego, wedle którego inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"