Dementi Sekretarz Prasowej misji OBWE każe wątpić w to, czy rzeczywiście doszło do zatrzymania kogokolwiek w pobliżu rosyjskich instalacji wojskowych na terenie separatystycznego Naddniestrza.
- W misji w Mołdawii pracują polski i brytyjski obywatel, ale nie zostali oni zatrzymani. Nie przebywali oni w Kołbasnej w poniedziałek – skwitowała całe zamieszanie rzecznik misji OBWE w Mołdawii Paula Redondo Alvarez-Palencia w rozmowie z PAP.
Tymczasem z Tyraspola – stolicy separatystycznej republiki – przenoszony jest właśnie jej parlament. Jego przenosiny do Bender – miasta leżącego przy samej granicy z Mołdawią – budzą poważne zaniepokojenie mołdawskich władz. Jest to tym bardziej skandaliczne, że same Bendery, choć będące we władaniu Naddniestrza są jednym z miejsc tzw. strefy bezpieczeństwa, ustanowionej po rozejmie z 1992 roku.
Jak pisze Biuletyn Informacyjny Studium Europy Wschodniej: „Mołdawskie władze zwracają uwagę przede wszystkim na fakt, że przeniesienie centralnych struktur separatystycznego reżimu do Bender, prowadzi do umocnienia jego obecności w tym mieście.”
Swoistym preludium do przenosin, zatwierdzonych 17 maja, były incydenty graniczne w pobliżu Bender z kwietnia bieżącego roku. Doszło do nich, gdy przedstawiciele naddniestrzańskich władz usiłowali ustawić 4 nowe punkty kontrolne koło wsi Varniţa, na północ od Bender.
„Jednostronne działania separatystów wywołały niezadowolenie miejscowej ludności, która rozmontowała jeden z ustawiony kontenerów” donosił Biuletyn.
Po serii protestów, także ze strony OBWE nowe punkty kontrolne usunięto, tłumacząc całą akcję próba walki z przemytem spirytusu.