Żywiołem, który opanował korytarze sejmowego hotelu okazał się Jerzy Machejek z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Noc z poniedziałku na wtorek musiała być gorąca. Radca ministra Michała Boniego po libacji w hotelu poselskim uruchomił alarm – czytamy na portalu.
– Nie pamiętam, żebym naciskał przycisk alarmu pożarowego. Wie pani jak to jest, o kieliszek za dużo, czy o pół piwa za dużo się wypiło – tłumaczył portalowi urzędnik.
- Zabłądziłem, otworzyłem jakieś drzwi, nie mogłem wyjść i pomogła mi Straż Marszałkowska - mówi Machejek.
Jerzy Machejka, na co dzień jest radcą do spraw organizacyjnych w biurze ministra Michała Boniego, wcześniej pracował m. in jako doradca Leszka Millera i skarbnik jego partii - przypomina fakt.pl