Przecena złota drastycznie uszczupliła zasoby tych, którzy wierzyli, że w czasach kryzysu jest ono bezpieczną inwestycją. Według szacunków World Gold Council banki centralne mają 31,7 tys. ton złota, co odpowiada 19 proc. całego wydobytego kruszcu. Oznacza to, że przecena kosztowała same tylko banki centralne 560 mld dol.
W ostatni piątek złoto straciło 5 proc. wartości, spadając poniżej 1,5 tys. dol. za uncję. W poniedziałek załamanie jeszcze się pogłębiło. Spadki sięgnęły 135 dol. za uncję, czyli -9,2 proc., co jest historycznym rekordem, jeśli chodzi o jednodniową zmianę ceny w dół. W sumie był to największy dwudniowy spadek cen kruszcu od 30 lat.
Po czarnym poniedziałku analitycy obawiają się, że może to być początek długotrwałej bessy. Na tak masową wyprzedaż złota złożyło się wiele przyczyn. Ożywienie w USA oznacza umacnianie się dolara, a to przekłada się na zmniejszenie atrakcyjności złota jako bezpiecznej lokaty. Kolejną przyczyną słabości złota są dane z Indii – największego światowego konsumenta tego kruszcu. Wprowadzony przez indyjskie władze 50-procentowy podatek importowy spowodował, że w I kwartale import złota spadł o 24 proc. Wpływ na spadek ceny miały też słabsze od oczekiwań wyniki ekonomiczne Chin. Ponieważ Państwo Środka zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem konsumpcji złota, mniejszy wzrost PKB tego kraju przekłada się na mniejsze zakupy tego metalu. Na rynek wpłynęła też informacja, że Cypr wyprzeda swoje rezerwy złota, aby zebrać pieniądze będące warunkiem uzyskania pomocy finansowej z Unii Europejskiej. Inne zadłużone kraje strefy euro też mają znaczące rezerwy złota, które mogą wykorzystać na ratowanie swoich finansów.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"