Prezes PiS przypomniał niektóre sytuacje, które obóz Donalda Tuska i sam premier wykorzystywali do bezpardonowych ataków. Zarzuty prowadzenia gry politycznej - przypomniał Kaczyński - pojawiły się m.in., gdy prezes PiS przyjechał 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska, by zabrać ciało brata.
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, tego typu ataki świadczą o całkowitym braku kultury politycznej.
"Pamięć społeczna jest krótka, ale takie rzeczy, które działy się w ciągu tych trzech lat, nie zostaną łatwo zapomniane. Ta władza jest w sytuacji bez wyjścia. Choćby niedawne wypowiedzi premiera są bardzo nerwowe. Powiedział m.in., że nie ma nic wspólnego z wojną, jaka się rozpętała w Polsce" - stwierdził Kaczyński.
Lider PiS powtórzył też podstawowe tezy swojego przemówienia na Krakowskim Przedmieściu. Mówił o tym, że uległość wobec Rosji w sprawie Smoleńska jest równoznaczna z wyrażeniem zgody na dowolne działania wobec Polski i ograniczenie narodowych ambicji do najprostszej egzystencji.