Koalicja wspólnymi siłami odrzuci wotum nieufności wobec Sławomira Nowaka, a publicznie na stosie „spalony” zostanie wiceminister transportu Tomasz Jarmusiewicz, który do końca miesiąca ma stracić stanowisko – wynika z ustaleń „Codziennej”. Oficjalnie nie otrzymaliśmy jeszcze potwierdzenia w tej sprawie ani stanowiska resortu wobec wniosku opozycji. Tymczasem ta dawno nie była równie jednogłośna. Wniosek o wotum nieufności, który złożył klub Solidarnej Polski, natychmiast zdecydowały się poprzeć zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i lewicowe stronnictwa: Ruch Palikota i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Powodzenie ich inicjatywy nie uda się jednak bez buntu wewnątrz koalicji. Konieczne jest także poparcie polityków PSL.
Politycy wszystkich partii przyznają, nie tylko w kuluarowych rozmowach, że lider ludowców Janusz Piechociński, wieloletni przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury, jest niezaprzeczalnym ekspertem w dziedzinie transportu. – Nieważne, jak wiele sejmowych foteli nas dzieli, trzeba oddać Januszowi, że wiedzę w tej dziedzinie połączył z zaangażowaniem i pasją. Jego konikiem jest transport kolejowy – mówi nam jeden z opozycyjnych polityków, członek komisji infrastruktury.
Twierdzi, że przed wicepremierem Piechocińskim „szalenie trudna, zakulisowa potyczka z Tuskiem”. – Janusz doskonale widzi, co dzieje się w ministerstwie, ale polityka to brudna gra. Obawiam się, że koalicja wspólnie wybroni Nowaka, a wiceminister, siedząc obok niego i Tuska w sejmowych ławach, będzie miał kwaśną minę – twierdzi nasz rozmówca.
Faktem jest, że posłowie zarówno PO, jak i PSL już rozpoczęli obronę członka swojego rządu. Zdaniem wiceszefa klubu PSL Jana Łopaty wniosek jest próbą poprawienia swojego wizerunku przez Solidarną Polskę. Podobnie wypowiada się poseł PO Krzysztof Kwiatkowski.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"
