We wrześniu 2014 r. obowiązkiem szkolnym zostaną objęte wszystkie sześciolatki. Rodzice niestety nie będą mieli wyboru, jak to miało miejsce do tej pory. W ławkach zasiądzie ponad 400 tys. maluchów. Tymczasem placówki szkolne – mimo zapewnień Ministerstwa Edukacji Narodowej – nie są przygotowane na ich przyjęcie.
– W 2014 r. szkoła stanie w obliczu prawdziwej katastrofy – ostrzega wiceprzewodniczący sejmowej komisji edukacji Sławomir Kłosowski (PiS). Wyjaśnia, że na ten okres przypada wyż demograficzny wśród sześciolatków. – Problemy pogłębi dodatkowo to, że w tym samym czasie do pierwszych klas pójdą po raz ostatni siedmiolatki – dodaje Ryszard Proksa, szef nauczycielskiej Solidarności.
Oznacza to, że w pierwszych klasach będzie się uczyło ok. 800 tys. dzieci. A tymczasem co roku zamyka się kolejne kilkaset placówek i zwalnia nauczycieli. Według oficjalnych danych w ub.r. zlikwidowano 350 placówek. Wiceminister edukacji Joanna Bercik przyznaje, że także w tym roku liczba ta nie będzie mniejsza. W takiej sytuacji, aby zorganizować nauczanie dla sześciolatków, dyrektorzy szkół zostaną zmuszeni do zwiększenia liczebności klas, lub – jak to ujął jeden z samorządowców – upychania ich w pozostałych placówkach.
Więcej w „Gazecie Polskiej Codziennie”