Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Nowy film Bena Afflecka

Ben Affleck, jeden z czołowych amantów Hollywoodu, zabrał się do kręcenia filmów. Wbrew przewidywaniom „Operacja Argo” to bardzo dobre kino. I, uwaga, oparte na faktach!

Autor:

Ben Affleck, jeden z czołowych amantów Hollywoodu, zabrał się do kręcenia filmów. Wbrew przewidywaniom „Operacja Argo” to bardzo dobre kino. I, uwaga, oparte na faktach! Operację Argo rzeczywiście przeprowadzono!

Iran, 1979 r. Szach Reza Pahlavi zostaje obalony przez ajatollaha Chomeiniego. Stany Zjednoczone wspierają władcę i pomagają mu uciec do Ameryki. Rząd rewolucyjny domaga się ekstradycji Pahlaviego, jednak bezowocnie. W rezultacie w 1980 r. tłum szturmuje ambasadę amerykańską. Ponad pięćdziesiąt osób zostaje zakładnikami, szóstce udaje się zbiec. Szukają schronienia w ambasadzie Kanady. Grozi im śmierć. Należy ich jakoś wydobyć z ogarniętego rewolucją kraju, ale nikt nie wie jak. Tony Mendez (Ben Affleck), agent CIA, wpada na pomysł: pojawia się w Iranie jako kanadyjski producent filmu science fiction pod tytułem „Argo”. Szóstka Amerykanów ma udawać ekipę filmową. Operacja jest karkołomna, ale to najlepszy zły pomysł, jakim Stany Zjednoczone dysponują. Jest to historia oparta na faktach: prawdziwa operacja „Argo” została odtajniona przez prezydenta Clintona w latach 90. 

Niby jeden film, a mamy tu nieomal do czynienia z dobrym, zróżnicowanym formalnie tryptykiem filmowym. Najpierw przyglądamy się staremu Hollywoodowi i prawom, jakimi się on rządzi. Później trafiamy do Iranu, który oszalał i pławi się w religijnym mordzie. Przez to piekło trzeba przeprawić sześć osób, którym grozi śmierć. Ostatnia część to wielka ucieczka.

Affleck wie, jak podkręcić atmosferę. Każe nam wdychać odór spoconych ciał i obgryzać paznokcie z napięcia. Aktor rysuje postać, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie kompletnie zgaszonej. Mendez jest niechlujny, rozgoryczony, pali tanie papierosy, jego życie osobiste leży w gruzach – ale nie jest to jeden z tych bohaterów, których należy wyciągać z rynsztoku. Jest po prostu szary, nijaki, codzienny. A to, kim jest, objawia się dopiero, gdy trzeba wybrać między rozkazem a moralnością. I w chwili, w której zacieśnia się wokół niego matnia sprzecznych wartości, wybiera to, co jest słuszne. Z moralnego punktu widzenia. I nic nie oczekuje w zamian. Wszystko jest subtelne. Wszystko, kryje się w spojrzeniu: zmęczonym, twardym, uczciwym.

Zimna wojna oddana została wiernie. Zdjęcia – świetne. Stany Zjednoczone – fascynujące. Film bardzo dobry. Nie wiem, czy kino straciło niezłego amanta. Na pewno zyskało nieprzeciętnego reżysera.



Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

NAJNOWSZE Polska