Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że MEN od lat przeznacza na dokształcanie zawodowe nauczycieli coraz mniej pieniędzy. Oszczędności zaczęły się jeszcze za czasów minister Katarzyny Hall. W latach 2009 i 2010 przeznaczono o 5 mln zł mniej na realizację ogólnokrajowych zadań w zakresie doskonalenia zawodowego nauczycieli. Choć w tym roku wyodrębniono na ten cel 12 mln zł, to jednak zmniejszono tę kwotę do 5 mln zł.
Ministerstwo tłumaczy, że zmniejszało kwoty, bo nauczyciele z możliwości dokształcania się nie korzystali. Jak ustalili inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli, aż jedna trzecia pedagogów nie podnosiła swoich kwalifikacji.
– Często to dyrektorzy nie chcą puszczać nas na szkolenia. Argumentują, że nieobecność nauczyciela w szkole wiąże się z problemami. Trzeba znaleźć dla niego zastępstwo. Inaczej zorganizować lekcje – mówi nauczycielka z Mazowsza.
Tę opinię potwierdza szef nauczycielskiej Solidarności. Ryszard Proksa zwraca ponadto uwagę, że samorządy, które są organami prowadzącymi szkoły, wolą wydać środki przeznaczone na dokształcanie zawodowe w oświacie na inne cele.
– Jest jeszcze jeden powód, dla którego nauczyciele nie palą się do udziału w kursach – ich niski poziom – ocenia Jolanta Kamińska, germanistka z jednego ze stołecznych gimnazjów. Wtóruje jej Proksa: – Na rynku istnieje wiele firm, które oferują usługi edukacyjne w tej dziedzinie. Jednak często nie spełniają one podstawowych wymogów dotyczących jakości nauczania. Powielają to, co można znaleźć w internecie.
Poza tym oferta kierowana do pedagogów nie odpowiada zapotrzebowaniu. Dotyczy to także placówek publicznych. Ich propozycje – zdaniem NIK‑u – nie „były ukierunkowane na kompleksowe doskonalenie szkoły”. Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli winę ponoszą za to samorządy, które nie analizują potrzeb w dziedzinie podnoszenia kwalifikacji. Okazuje się bowiem, że aż jedna piąta nauczycieli, którzy podnieśli swoje kwalifikacje, zrobiła to na darmo. W szkołach nie przydzielono im zadań, które odpowiadałyby ich przygotowaniu.
Szef nauczycielskiej „S” podkreśla, że związek wielokrotnie proponował, aby dokształcanie zawodowe nauczycieli odbywało się na poziomie akademickim, było organizowane przez wyższe szkoły pedagogiczne. Tyle tylko, że NIK wystawił im druzgocącą cenzurkę. Okazało się, że prawie połowa studentów ankietowanych przez inspektorów stwierdziła, iż zajęcia psychologiczno-pedagogiczne nie przygotowują ich dostatecznie do rozwiązywania problemów wychowawczych, z jakimi zetkną się w szkole.
