Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Pięć tysięcy za „Lalka"

21 października 1963 r. w obławie SB, KBW i milicji w Majdanie Kozic Górnych, małej wiosce położonej 20 km od Lublina i 8 km od Piasków, zginął Józef Franczak „Lalek".

Autor:

21 października 1963 r. w obławie SB, KBW i milicji w Majdanie Kozic Górnych, małej wiosce położonej 20 km od Lublina i 8 km od Piasków, zginął Józef Franczak „Lalek". Najdłużej ukrywający się partyzant niepodległościowej konspiracji, ostatni żołnierz II RP.

Wbrew kłamliwym twierdzeniom postkomunistów, walka o wolną Polskę nie skończyła się w 1945 r. Jeszcze przez wiele lat prowadzili ją żołnierze niezłomni.

Józef Franczak był sierżantem Wojska Polskiego, uczestnikiem wojny obronnej Polski w 1939 r. Później związał się ze strukturami ZWZ-AK. Po „wyzwoleniu" służył na Lubelszczyźnie w oddziałach Antoniego Kopaczewskiego „Lwa", Hieronima Dekutowskiego „Zapory", Zdzisława Brońskiego „Uskoka" i Stanisława Kuchciewicza „Wiktora". Przeprowadził wiele akcji wymierzonych w utrwalaczy ludowej władzy.

Zostawić go? Nigdy w życiu

Już w 1950 r. bezpieka na Lubelszczyźnie otrzymała z Departamentu III MBP nakaz „rozpracowania operacyjnego" ostatnich grup oporu. Nadzwyczajne środki w celu ujęcia „kadrowego bandyty Franczaka" podjęto w 1954 r. Dwa lata później postępowanie musiano jednak zawiesić „wobec jego ukrywania się". 8 września 1961 r. w „Kurierze Lubelskim" ukazał się list gończy za Franczakiem ze zdjęciem.

– Zawsze był czysty, schludnie ubrany. Może dlatego, jeszcze za Niemca, nazwali go „Lalek". Matka najbardziej go lubiła z całej naszej piątki – wspomina Czesława Kasprzak, siostra „Lalka". 

– 21 października około godz. 14 wracaliśmy z pola. Kiedy spojrzałam na dębowy las, miałam przeczucie, że coś złego się wydarzy – mówi.

– Spotkaliśmy się w niedzielę, w zagajniku. Józek był pogodny, nie przypuszczał, że coś się stanie. Mieliśmy zobaczyć się za dwa tygodnie... – opowiada Danuta Mazur, konspiracyjna narzeczona „Lalka", która czekała na niego przez prawie 20 lat. – Poznałam go na zabawie w 1946 r. i od razu mi się spodobał. Spotykaliśmy się raz na dwa, trzy miesiące. Na polu, w lesie, czasem u rodziny albo znajomych. Nawet na randki przychodził z pistoletem i granatami. Wolałam nie wiedzieć, gdzie chodzi i z kim się spotyka, żeby nie wydać go na UB. Miałam nawet kilka zdjęć z Józkiem, ale wszystko zniszczyłam, też ze strachu. Zostawić go? Nigdy w życiu. Przecież go kochałam. Miałam nadzieję, że jeśli przeżyje, będziemy kiedyś razem – wspomina.

Ich syn Marek urodził się w 1958 r. – Józek zobaczył go pierwszy raz po ośmiu miesiącach, gdy wyniosłam dziecko w zboże. Wiele razy jeździłam do księży, byłam u dominikanów w Lublinie, ale nikt nie chciał dać nam ślubu. Mówili, że to wielkie ryzyko. Kiedy ubecy przychodzili i pytali o Marka, odpowiadałam, że nie wiem, z kim mam to dziecko. Tak się poniżyłam – mówi Danuta Mazur.

Tysiące za kapowanie

Bezpieka miała utrudnione zadanie w ściganiu Franczaka, bo ludzie, mimo ciągłych aresztowań, nie chcieli go wydać. Potem przez lata utrzymywała się wersja, że „Lalka" zadenuncjował sąsiad – Wacław Beć, u którego ukrywał się feralnego dnia. Tak myślała rodzina i okoliczna ludność. Tymczasem obciążony został niewinny człowiek. Nie zmienił tego fakt, że 12 czerwca 1964 r. Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Becia na pięć lat więzienia za współpracę z „Lalkiem".


Pomnik sierżanta Józefa Franczaka ps. "Lalek", Piaski

Tymczasem, jak wynika z akt IPN, Franczaka wydał bezpiece TW „Michał" – Stanisław Mazur, stryjeczny brat Danuty. Z bezpieką współpracował jeszcze długo po śmierci „Lalka" – od przełomu 1962 i 1963 r. do 11 maja 1967 r. TW „Michał" przekazywał m.in. informacje o tym, jakie nastroje panują wśród ludności wsi, w których wcześniej ukrywał się Franczak, i rozpracowywał jego najbliższych współpracowników. Za kapowanie dostał w sumie 12,05 tys. zł, z czego prawie połowę – ok. 5 tys. zł  – za ustalenie miejsca pobytu „Lalka". To prawdopodobnie na podstawie donosów Mazura aresztowano i osądzono Wacława Becia.

17 marca 2008 r. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie Józefowi Franczakowi ps. Lalek Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Autor jest publicystą, szefem działu opinie „Super Expressu", autorem książki „Bestie" o nierozliczonych zbrodniach komunistycznych.

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane