Staje się właśnie dla nich jasne, że lider nie ma wcale metody na czarowanie Polaków w nieskończoność, i nie każdy skandal i świństwo, jakie dzieją się pod jego rządami, ujdą płazem. Że może przyjść – i to rychło – czas rozliczenia za to, co robił on sam, ale i za to, co było udziałem wspierających go polityków. Tę świadomość senator PO Jan Rulewski dla Onet.pl wyraził tak: „Premier nie może brać jednoosobowej odpowiedzialności za Polskę. A jeśli nawet, to niech wskaże polisę ubezpieczeniową, z której będzie można pokryć ewentualne straty". Od Rulewskiego wiemy także, że „nastroje w partii są słabe. Trwa paraliż, bo nikt nie wie, co powie premier". Politycy PO przeliczają mandaty poselskie wedle aktualnych sondaży. Części z nich wychodzi, że w następnym Sejmie może ich nie być. Ta arytmetyka może pomóc w przypomnieniu sobie o wartościach w polityce. Etyka nie pozwala stać przy Tusku.
