Od wtorku właścicielem budynku przy ul. Towarowej w Warszawie, w którym mieści się siedziba Instytutu Pamięci Narodowej, jest firma GHN. To spółka zależna konsorcjum Skanska.
Sprzedaż siedziby może oznaczać paraliż prac IPN. W budynku mieści się część archiwów. Znajdujące się w nich dokumenty to materiał badawczy dla naukowców, dziennikarzy, a także IPN-owskich prokuratorów z Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Dzięki tym dokumentom możliwe jest osądzanie zbrodni z okresu II wojny światowej i PRL.
Nowy nabywca budynku oficjalnie deklaruje, że chce rozmawiać z władzami instytutu o dalszym użytkowaniu budynku. – Mam nadzieję, że rozpoczną się obustronne rozmowy pomiędzy naszą firmą a IPN, który jest najemcą tego budynku – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Jakub Zagórski z firmy Skanska Property Poland. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy istnieje możliwość, by IPN pozostał w budynku przy ul. Towarowej. – Musi dojść do spotkania prezesów obu instytucji – ucina. Jeszcze wczoraj Agata Skowrońska-Domańska, dyrektor finansowy i członek zarządu Skanska Property Poland, zapewniała, że „spółka wszelkie kwestie stara się rozwiązywać na drodze dialogu”.
– Żadnych rozmów na razie nie było. Los instytutu pozostaje niejasny – mówi „Codziennej” rzecznik IPN Andrzej Arseniuk.
Kluczową sprawą w ewentualnych rozmowach może być cena, jakiej za wynajem budynku zażąda nowy właściciel. IPN przez lata płacił kwotę 30 tys. zł miesięcznie. W tym roku Ruch SA, dotychczasowy właściciel nieruchomości, podniósł czynsz aż do 102 tys. zł. Negocjacje z nowym nabywcą wciąż się nie rozpoczęły. Odebranie IPN siedziby przy ul. Towarowej jest więc wciąż bardzo realne. – Oznaczałoby to dla IPN bardzo wiele problemów – mówi „Codziennej” profesor Jan Żaryn, historyk, były dyrektor Biura Edukacji Publicznej IPN. – Przy Towarowej mieści się część archiwum i czytelnia instytutu. W razie utraty siedziby przez IPN należy się spodziewać poważnych utrudnień w udostępnianiu dokumentów szczególnie podmiotom zewnętrznym – tłumaczy profesor. – Mam jednak nadzieję, że radość tych, którzy doprowadzili do tej sytuacji i zacierają ręce z powodu upadku IPN, jest przedwczesna. A instytut uda się uratować – mówi nam prof. Żaryn.
