W materiałach promocyjnych czytamy, że podstawą scenariusza jest „znakomita i wielokrotnie nagradzana epicka powieść Zbigniewa Domino”. A dalej, że film „będzie przede wszystkim opowiadać o dziejach Polaków dotkniętych przez stalinizm – bezprecedensowymi na taką wielką skalę czystkami etnicznymi”.
Ale Domino to nie tylko ofiara stalinizmu, której powinniśmy współczuć. Nie tylko sybirak, przeżywający jako dziecko gehennę pod butem NKWD. To człowiek, którego sowieckie piekło najwyraźniej niczego nie nauczyło, który przeszedł na stronę oprawców, zostając stalinowskim prokuratorem. Ale w „Syberiadzie” nie ma o tym słowa. To tak, jakbyśmy poznawali historię zesłańca Jaruzelskiego bez ciągu dalszego. Bez jego późniejszych działań – mordowania niepodległościowego podziemia, antysemickich czystek w armii, ofiar inwazji na Czechosłowację i stanu wojennego. W wypadku Domino ktoś zaakceptował takie przekłamania. Liczył, że manipulacji nikt nie zauważy, bo Domino nie jest tak znany jak Jaruzelski?
Ale może niesłusznie oceniam Zbigniewa Dominę? Przecież jest członkiem Związku Sybiraków, odznaczonym Krzyżem Zesłańców Sybiru przez prezydenta Kwaśniewskiego. A jego matka, ojciec i młodszy brat razem z nim przez lata cierpieli na nieludzkiej ziemi. W niektórych kręgach jest uważany za wybitnego pisarza, a jego powieści i zbiory opowiadań tłumaczone były na wiele języków, dziś jest szanowanym mieszkańcem Rzeszowa.
Czy trudy Syberii, które znosił Zbigniew Domino, mogą usprawiedliwiać jego późniejszą antypolską działalność? Czy życie Heleny Wolińskiej w warszawskim getcie miało uzasadniać jej krwawe powojenne żniwo, zamordowanie gen. Fieldorfa i innych polskich patriotów? Czy zaszczepiona w łagrach bezwzględna walka o przetrwanie musi owocować świadomym prześladowaniem swojego narodu? Ramię w ramię z dawnym ciemiężycielem. Jest więc nie tylko tak, jak pisał Tadeusz Borowski, ekstremalne warunki często wyzwalają pokłady dobra. Także „Syberiada polska” – w zamyśle autorów – ma być zapisem zwycięstwa człowieczeństwa.
Przyjrzyjmy się życiorysowi Zbigniewa Dominy. Po wojnie wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po ukończeniu przyspieszonych kursów prawniczych został oficerem śledczym w Poznaniu. Później pracował na różnych stanowiskach prokuratorskich w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej (NPW). Domagał się kar śmierci dla polskich patriotów, a sędziowie wielokrotnie przychylali się do jego wniosków. Przełożeni pisali o nim: „Politycznie uświadomiony b. dobrze. Do reakcji odnosi się z nienawiścią. Wystąpienia wymienionego na rozprawach sądowych odznaczają się dużą bojowością”.
Domino piął się po szczeblach kariery. W latach 1956–1959 był prokuratorem do specjalnych poruczeń NPW, a latach 1959 – 1963 w prokuraturach Marynarki Wojennej. W 1967 r., już jako pułkownik, kierował Wydziałem ds. Szczególnej Wagi NPW, a następnie Oddziałem V NPW ds. Zleconych. Był prokuratorem wojskowym w Rzeszowie, a w latach 1973–1975 oficerem do zleceń specjalnych Głównego Zarządu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego. Piastował wiele funkcji w instytucjach zwalczających polskość i Polaków…
Jednak chyba najbardziej Dominę obciąża udział w egzekucjach oficerów ze słynnego „spisku w wojsku” – komunistycznej prowokacji mającej wyeliminować przedwojenne kadry WP. 7 sierpnia 1952 r. w warszawskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej w uczestniczył w morderstwie na polskich lotnikach. Ówczesne ofiary to: płk Bernard Adamecki, płk Józef Jungraw, płk August Menczak, ppłk Stanisław Michowski, ppłk Władysław Manikowski, ppłk Szczepan Ścibior. Domino nakazał wykonać wyroki o godz. 20:30. Jego staranny podpis widoczny jest na dokumencie.
To bohaterowie, których szczątki po sowieckim strzale w tył głowy oprawcy wrzucili do dołów śmierci w dzisiejszej kwaterze „Ł” na Powązkach. Liczymy na to, że lada chwila zostaną zidentyfikowani. A może Domino mógłby coś podpowiedzieć? Tylko że o czasach stalinowskich, jak i późniejszej pracy w wojsku ten pułkownik literat nie pisze książek. A byłaby to ciekawa lektura. I może znalazłby się odważny, który nakręciłby na tej podstawie film.
Autor jest publicystą, szefem działu Opinie „Super Expressu”, autorem książki „Bestie” o nierozliczonych zbrodniach komunistycznych
