Nie nabijałbym się z „sukcesu” „KP”, w końcu niska sprzedaż książek to zjawisko przykre, gdyby nie to, że pismo chwali się, iż „rozchodzi się w nakładzie 6500 egzemplarzy i jest największym polskim magazynem intelektualnym”. Cóż, magazyn może mieć faktycznie największy. Gdzieś dotowane książki trzeba składować.
Ale tak poza tym to nasz miesięcznik „Nowe Państwo” wychodzi w nakładzie 34 tys. egzemplarzy. Bez dotacji i będąc pomijany w mediach. Wygląda więc na to, że lemingi mogą tworzyć wielomilionową publiczność programów Wojewódzkiego oraz kupować „GW”. Ale do przeczytania długiego dzieła ich guru o marksizmie, gejach i nietolerancyjnych Polakach ani nachalną reklamą, ani batem owych samozwańczych intelektualistów nie zapędzisz.