Byłego wiceszefa polskiej dyplomacji poprosiliśmy o ocenę reakcji premiera Donalda Tuska i prezydenta Bronisława Komorowskiego na słowa Baracka Obamy o „polskim obozie śmierci”.
- Zależy nam, aby polska reakcja była nie tylko stanowcza, ale również wspólna. Nie może to jednak być „mruganie okiem” na zasadzie „wysyłam list, bo tego domaga się opinia publiczna”. Tym bardziej, że Adam Rotfeld zaprzepaścił szansę, aby słowa Baracka Obamy stały się przyczynkiem do dyskusji na całym świecie, a nie tylko w Polsce – tłumaczy poseł Krzysztof Szczerski. – Gdyby przedstawiciel rządu na uroczystości pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego Medalem Wolności zareagował w sposób stanowczy, włącznie z nieodebraniem odznaczenia, dzisiaj sytuacja byłaby inna. A teraz nie sądzę, aby w serwisach informacyjnych amerykańskich mediów ten temat był zbyt mocno zaakcentowany.
- Najważniejsze jednak jest, aby premier i prezydent domagali się jednoznacznych przeprosin. Nie mogą to być ruchy pozorowane dla uspokojenia opinii publicznej. To będzie prawdziwy test polskiego przywództwa – twierdzi K. Szczerski.
Były wiceminister spraw zagranicznych odniósł się również do zachowania obecnego szefa polskiej dyplomacji.
- Reakcja powinna być natychmiastowa, ale nie według standardów ministra Radosława Sikorskiego, czyli na Twitterze. Tak na pewno nie powinno być. Niestety, to nie pierwszy raz, gdy szef polskiej dyplomacji komunikuje się za pomocą portalu społecznościowego – mówi nam poseł Szczerski.

