Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wielki Marsz Pamięci. Były tysiące ludzi

Około 70 tysięcy osób uczestniczyło przez cały dzień we wczorajszych obchodach drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu.

Autor:

Około 70 tysięcy osób uczestniczyło przez cały dzień we wczorajszych obchodach drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu. - Nie byłoby tego wszystkiego, także tych co miesięcznych uroczystości, bez "Gazety Polskiej", bez Tomasza Sakiewicza, bez Klubów  - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński wieczorem do zgromadzonych przed Pałacem Prezydenckim.

"Nie udało się zasypać pamięci, nie udało się spotwarzyć tych, którzy zginęli" - powiedział lider PiS po Marszu Pamięci, który przeszedł z warszawskiej archikatedry.

Dodał, że "dziś wiemy, że to, co mówiono przez miesiące, kwartały i całe lata to wielkie, bezczelne kłamstwo". "Ale jesteśmy coraz bliżej prawdy; zespół (parlamentarny) Antoniego Macierewicza idzie ku prawdzie z wielką siłą i determinacją" - oświadczył. Witany owacjami Antoni Macierewicz pojawił się na chwilę na scenie, dziękując zgromadzonym za entuzjastyczne przyjęcie.

Jarosław Kaczyński podkreślił, że jego brat nie miał związków z "poprzednim systemem i tym wszystkim, co pozostało po tamtym systemie". "Tego nie da się powiedzieć o jego następcy" - dodał. Wspomniał o Marii Kaczyńskiej - żonie prezydenta i jego współpracownikach, prawdziwej elicie Rzeczypospolitej. My musimy o nich pamiętać i budować podstawy do zwycięstwa w IV Rzeczpospolitej. Dzięki temu, że miesiąc w miesiąc odbywają się tutaj uroczystości. Podziękujmy Antoniemu Macierewiczowi, że z taką wytrwałością dąży ku prawdy. Nie byłoby tego wszystkiego bez ojca Rydzyka, bez Radia Maryja, bez telewizji Trwam. I nie byłoby tego, także tych co miesięcznych uroczystości, bez "Gazety Polskiej", bez Tomasza Sakiewicza, bez klubów - kontynuował Jarosław Kaczyński. Prezes PiS podziękował także blogerom oraz duchowieństwu.

Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, została przyjęta owacjami: „Cześć i chwała bohaterom”.

Ewa Błasik przypomniała haniebne słowa z raportu MAK o pijanym polskim generale lecącym do Katynia, powtarzane później przez propagandowe polskie media. Mówiła o biernej postawie polskich władz, które pozwoliły na fałszowanie śledztwa.

- Proszę was, zachowajcie w pamięci prawdziwy obraz mojego śp. męża, który był doświadczonym pilotem, kompetentnym dowódcą, człowiekiem prawym i niezwykle szlachetnym, kochał Polskę i zawsze bronił jej honoru, ofiarnie służył ojczyźnie, Siłom Powietrznym i Sojuszowi Północnoatlantyckiemu. Wierzę, że on i pozostali polegli pod Smoleńskiem pozostaną na zawsze w naszych umysłach i sercach jako polscy patrioci pragnący wolnej i niepodległej Polski. Jestem przekonana, że Polska zapamięta dobrze ofiarę, bohaterstwo, ale także i zdradę. Ci, którzy niszczyli ich dobre imię, przejdą do historii w tym samym gronie co kłamcy katyńscy – mówiła Ewa Błasik.

Po Ewie Błasik głos zabrał Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka. - Tak jak o Smoleńsku, musimy pamiętać także o Katyniu. 13 kwietnia będzie odsłonięty i poświęcony jedyny pomnik katyński, który stoi w publicznym miejscu w Warszawie, dzieło Komitetu Katyńskiego, Stefana Melaka i płk. Kuklińskiego, naszego bohatera narodowego - powiedział, zachęcając do przybycia na uroczystość. 

Apel klubów "Gazety Polskiej" odczytała Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego klubu "GP", organizatorka Marszów Pamięci. 

Dwa lata temu Polska straciła połowę swojego przywództwa. Zginął prezydent i jego małżonka, zginęli generałowie, parlamentarzyści i szefowie największych instytucji państwowych. Zostaliśmy zranieni w sposób najbardziej bolesny. Śmierć przyszła znienacka, gwałtownie - poprzedzona straszną nienawiścią i podstępnym działaniem. Ból, który przeszył nasze serca potęgowała pogarda okazywana poległym przez władze Rosji i rządzące w Polsce elity. Zniszczono i schowano dowody tragedii, wyszydzono zmarłych nie oszczędzając nawet ich rodzin. Zabitych chciano zabić po raz drugi odbierając im dobre imię. To się jednak nie udało. Opuszczeni przez własny rząd Polacy zaczęli się koncentrować wokół garstki dziennikarzy z "Gazety Polskiej" i "Radia Maryja". Powstał potężny ruch społeczny, który walcząc o pamięć pomagał szukającym prawdy. Posłowie i naukowcy skupieni wokół Antoniego Macierewicza znaleźli dowody kłamstw i fałszerstw. Po kilkunastu miesiącach walki pękła zmowa milczenia i runęła spójna ściana medialno- polityczna zasłaniająca prawdę o katastrofie. Dzisiaj już wiemy, że śmierć przywództwa polskiego państwa nie była zwykłym wypadkiem. Przekonują się do tego miliony Polaków a ta wiedza zaczyna docierać za granicę. Upór Polaków pomaga wyjaśniać zagadki tej tragedii ale też odbiera skompromitowanej władzy legitymację do dalszych rządów. Zbliża się czas rozliczenia winnych. Polska zaczyna się odradzać. Powstaje wraz z tysiącami ludzi wychodzących na ulicę chcących wolności i prawdy. Tej tęsknoty nie zdołano w nas zabić. Nadchodzi polska wiosna ludzie budzą się z letargu i odrzucają kłamstwo. Dziś jest nasz czas, czas wolnych ludzi. Rodzi się nowa Polska. Powstańmy na jej wołanie - zakończyła Anita Czerwińska. 

Przed Marszem Pamięci w archikatedrze św. Jana odbyła się msza św. Katastrofa smoleńska była darem dla tych, którzy polegli w Katyniu, dla całej Polski i każdej ludzkiej osoby - mówił podczas nabożeństwa bp drohiczyński Antoni Dydycz. Kapłan krytykował "współczesne tendencje, które jak zły duch boją się wody święconej (...), doświadczeń dziejowych i mądrości z nich płynącej (..), jasnego programu na przyszłość i innego patrzenia na świat".

Nasze modlitwy, nasze cierpliwe pielgrzymowanie do miejsc związanych z działalnością prezydenta RP jest niczym innym jak odwoływaniem się do Bożej sprawiedliwości, skoro ta ludzka jest niewydolna albo jeszcze gorzej: jest zwyczajnie zakłamana - stwierdził bp Dydycz.

Bo patrzymy, co nas otacza, jakie głosy, jakie tendencje dają o sobie znać, ileż tam rzeczy absurdalnych, przeciwnych ludzkiej naturze, ileż tam różnego rodzaju kłamstwa; nie wiem, czy w tym wypadku, w odniesieniu do tych okoliczności, tego wszystkie nie trzeba by nazywać "imperium kłamstwa". Pamięć jest potrzebna - dodał.

Warto pytać tych, którzy nas nienawidzą, którzy nienawidzą Kościoła, którzy nienawidzą dziejów Polski, którzy nienawidzą pamięci, którzy nienawidzą tak wielu rzeczy, dlaczego to robią. Straszliwie powikłana może być dusza człowieka - powiedział biskup Dydycz.

Nadejdzie czas pełnego uszanowania poległych, ujawnienia prawdy o tym, co się stało przed dwoma laty na smoleńskiej ziemi - podkreślił kapłan.

W mszy uczestniczyli m.in. członkowie rodzin ofiar, w tym Jarosław i Marta Kaczyńscy, biskup polowy Węgier Laszlo Biro, posłowie PiS. Mszę zakończył hymn "Boże coś Polskę", śpiewany przez większość zebranych ze słowami: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".

Po mszy Tomasz Sakiewicz przekazał w darze na ręce proboszcza archikatedry ks. Bogdana Bartołda krzyż od uczestników comiesięcznych uroczystości. To dziś najwłaściwszy dar. Krzyż święty jest odrzucany przez wielu, ale jest podstawą wiary, że Polska może być lepsza. To dar od wolnych Polaków – mówił red. Sakiewicz.

W nabożeństwie uczestniczyły tysiące wiernych, którzy niosąc ponad stumetrową flagę, przeszli później w marszu pamięci pod Pałac Prezydencki.






 





Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska