Organizatorzy oprócz składania kwiatów i zapalania zniczy przed Pałacem Prezydenckim o godz. 8:41 oraz Marszu Pamięci po mszy wieczornej w archikatedrze św. Jana, zaplanowali na 10 kwietnia bogaty program artystyczny. Miały to być koncerty, występy, a także wystawa dotycząca katastrofy smoleńskiej. Niestety, wygląda na to, że nie uda się nic z tego zrealizować.
Na blisko dwa tygodnie przed rocznicą urzędnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz zażądali od społecznego komitetu, który planuje uroczystości, przygotowania projektu organizacji ruchu. Projekt taki musi być uzgodniony z wydziałem ruchu drogowego policji, Zarządem Dróg Miejskich oraz miejskim inżynierem ruchu. Zebranie odpowiednich zgód to kwestia kilku miesięcy. Zgłoszenie nastąpiło w terminie najszybszym z ustawowo możliwych – na miesiąc przed obchodami. Ale prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zaprzecza, jakoby robiła trudności.
– Przygotowujący imprezy masowe są traktowani w równy sposób – powiedziała „Gazecie Polskiej Codziennie".
Sprawdziliśmy, jak warszawski urząd postępował w przypadku innych demonstracji, do których dochodziło w stolicy. Przy Kolorowej Niepodległej czy Manifie nie wymagano ani przedstawiania planu organizacji ruchu, ani żadnych dodatkowych dokumentów.
Reprezentująca "Krytykę Polityczną" Agnieszka Wiśniewska, która była jednym z organizatorów Kolorowej Niepodległej, nie rozumie problemów z urzędnikami. Twierdzi, że ratuszowi wystarczyła informacja o manifestacji.
Podobnie Elżbieta Korolczuk, organizatorka Manif, twierdzi, że za każdym razem przed Manifą do urzędu trafia tylko lakoniczna informacja o godzinach i trasie przejazdu ruchomej platformy ulicami stolicy.
Organizatorzy ze społecznego komitetu obchodów rocznicy katastrofy zdają sobie sprawę, że piętrzenie przed nimi trudności nie ma związku ze standardami bezpieczeństwa.
– To tylko czynności pozorne, wynikające ze złej woli pani prezydent i jej urzędników. Hanna Gronkiewicz-Waltz, mówiąc, że wszystkich traktuje równo, nie mówi prawdy – twierdzi Maciej Wąsik, jeden z organizatorów obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej.
Członkowie komitetu obawiają się też, że próba niedopuszczenia do części artystycznej obchodów może świadczyć o istnieniu planu władzy na doprowadzenie do konfrontacji oddających hołd ofiarom katastrofy z policją.
