Z wyjątkiem może smutku w oczach Jarosława Kuźniara, któremu internauci pokazali ostatnio, jak oceniają jego działalność w materii rządowego PR. Lanie, jakie otrzymał w postaci tysięcy mejli, chyba zrobiło na nim wrażenie – i to właśnie – pozytywnie może dziwić. Bo sporo jego kolegów rozterek żadnych nie ma.
TVN24 poprosiła „eksperta" o głos w sprawie przyczyn katastrofy. Był nim… Michał Tusk, syn premiera i dziennikarz „Gazety Wyborczej". Tusk junior klarował oczywiście, że „zawinił człowiek" i że „kluczowy jest sygnał zastępczy", zatem mówił to, co należy do aktualnej strategii rządu odwracania uwagi od odpowiedzialności rządzących za tragedię pod Szczekocinami. Najwyraźniej rządowi propagandyści nie mają zbyt wielu faktycznych ekspertów do realizacji linii partyjnej, skoro obsadzać muszą w tej roli syna szefa. Jest już i śmieszno, i straszno.
