Dokładnie to samo można rzec o powodzi w 2010 r. – gdyby zadziałało na czas Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, któremu niedługo wcześniej zamieniono kompetentnego szefa na platformerskiego, to może służby na południu kraju zdołałyby szybciej i lepiej zadziałać i tylu ofiar oraz strat by nie było. To samo widać w wypadku tragedii pod Szczekocinami. Chaos na kolei, odwoływani i wymieniani na jeszcze bardziej swoich dyrektorzy w kolejowych spółkach, lekceważenie sygnałów o zagrożeniu bezpieczeństwa ruchu kolejowego sygnalizowane od miesięcy choćby przez Związek Maszynistów, obcinanie wydatków na modernizację, nieudolność ministra Grabarczyka i szamotanina przerażonego tym, co zastał, ministra Nowaka – to wszystko doprowadziło do kolejnej tragedii. To żaden pech ani fatum. To głupota tych rządów, za którą ludzie płacą życiem.
