Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Podpisy Grasia

Sprawa podpisów ministra Grasia staje się coraz głośniejsza. Prostą konsekwencją skandalu powinna być natychmiastowa dymisja rzecznika.

Sprawa podpisów ministra Grasia staje się coraz głośniejsza. Prostą konsekwencją skandalu powinna być natychmiastowa dymisja rzecznika. Wedle demokratycznych standardów rzecznik nie tylko musiałby natychmiast wylecieć z rządu, ale także pożegnać się z polityką w ogóle.

Przypomnijmy – Grasia oskarżono o złamanie ustawy antykorupcyjnej. Okazało się, że gdy był ministrem, pełnił też funkcję w zarządzie spółki, czego dowodziły podpisy na dokumentach firmy. Paweł Graś zeznał, że podpisy są do jego własnych „podobne", ale nie pamięta, by się pod wskazanymi pismami podpisywał. Jego żona zaś zeznała, że to ona mogła się podpisać. To krętactwo dało efekt. Śledztwo zostało umorzone. Wszczęto za to kolejne – w sprawie fałszowania podpisów ministra. Po roku badań okazało się, że to ściema – podpisy Grasia były autentyczne. Rzecznik w tym czasie spokojnie sobie rzecznikował.

Ta sprawa ośmiesza prokuraturę, ale rzuca mocne światło na to, jakiego rodzaju ludzie nami rządzą. Ściema, kłamstwo, krętactwo (a są już tak ordynarne, że pisanie „mijanie się z prawdą" nie oddaje istoty rzeczy)  to codzienna metoda polityczna gabinetu Tuska. Póki minister Graś jest w rządzie, będzie tego symbolem.

Źródło:

NAJNOWSZE Polska