Udowodniono też, że służby mające zapewnić bezpieczeństwo prezydentowi nie tylko nie sprawdziły warunków panujących na lotnisku w Smoleńsku, ale wbrew opowieściom generała nawet na nim nie były. Jednak dla ministra i to „nie daje podstaw do wyciągania wniosków”, a „jedynym organem do wyciągania odpowiedzialności wobec BOR jest prokuratura”.
Widać minister trwa w przekonaniu, że szef BOR nie podlega już MSW i nie ma żadnych zwierzchników, którzy mogliby go pociągnąć do odpowiedzialności. Gdyby jednak przypomniał sobie, że to on nadzoruje działania Janickiego, podpowiem ciąg dalszy obrony. Gdy prokuratura postawi w końcu zarzuty, trzeba mówić, że do wyroku obowiązuje domniemanie niewinności. Chodzi o grę na czas. Minister wie, że dymisja Janickiego może zrodzić pytania o wyciągnięcie odpowiedzialności wobec kolejnych osób – kilku ministrów (w tym Cichockiego), a w końcu też premiera Tuska. Wspólnota strachu nakazuje więc rozmywanie odpowiedzialności. A nuż jeszcze trochę uda się przetrwać.
Komentarz Joanny Lichockiej w "Gazety Polskiej Codziennie"
