Tę dewizę stosuje także premier: uczynić życie łatwiejszym. Właśnie był na urlopie (najpewniej znowu na nartach w Dolomitach, ale to pilnie strzeżona tajemnica państwowa). O skandalicznej ustawie o lekach mówił przed wyjazdem, że w swojej istocie jest nie do ruszenia. Właśnie wtedy widzieliśmy na ekranach telewizorów zrozpaczoną, ciężko chorą staruszkę, która teraz za lek ratujący jej życie zamiast 3 zł musi płacić 3 tys. zł.
Wczoraj wrócił. Opalony i optymistyczny. Odbył konferencję prasową: w prokuraturze i służbie zdrowia wszystko ma być dobrze. Szczęście za rządów Platformy jest w zasięgu ręki. Dla wybranych.