Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Marsz w cieniu manipulacji

Dzięki „Wyborczej” udało się przed 11 listopada wytworzyć chorą atmosferę i poszczuć na siebie ludzi, którzy w innych okolicznościach mogliby zapewne iść razem w jednym pochodzie.

Autor:

Dzięki „Wyborczej” udało się przed 11 listopada wytworzyć chorą atmosferę i poszczuć na siebie ludzi, którzy w innych okolicznościach mogliby zapewne iść razem w jednym pochodzie. A przynajmniej nie patrzeć na siebie wilkiem. Bo nie uważam bynajmniej, że wszyscy, którzy wybrali Kolorową Niepodległą, to fanatyczni lewacy. Wielu uległo po prostu manipulacji i propagandzie – pisze Łukasz Warzecha na salonie 24 w tekście „Na jakim marszu byłem”.

Szedłem w Marszu Niepodległości, od początku do końca, razem z Rafałem Ziemkiewiczem i Jurkiem Jachowiczem. Jedna sprawa nie budzi najmniejszych moich wątpliwości: które środowisko nakręciło spiralę napięcia i oczekiwania na przemoc. Wystarczy prześledzić publikacje „Gazety Wyborczej” na temat marszu. Od tygodni w głowy czytelników wdrukowywano prostacki, zmanipulowany, ale zapewne w wielu przypadkach skuteczny sylogizm: w komitecie organizacyjnym jest m.in. ONR, ONR odwołuje się do idei endeckich, idee endeckie to Roman Dmowski, Dmowski był antysemitą ergo cały marsz to impreza antysemicka, a zatem faszystowska. A w takim razie każdy, kto bierze w niej udział, to faszysta, świadomy lub nie, a skoro tak, to w ramach antyfaszyzmu można wobec marszu podjąć wszelkie działania, z fizyczną agresją włącznie (...) – uważa znany publicysta.

I pyta między innymi:

dlaczego policja, która po drodze kontrolowała autokary, wiozące ludzi na Marsz Niepodległości, nie zapobiegła przyjazdowi do stolicy niemieckich bandziorów?

dlaczego policja i władze miasta przyjęły wobec bandziorów na gościnnych występach tak ustępliwą postawę, że z ich powodu zmieniono trasę przemarszu oddziałów rekonstrukcyjnych, pozbawiając wielu warszawian, czekających przy Nowym Świecie, możliwości obejrzenia pokazu? Czy naprawdę wystarczy kilkudziesięciu niemieckich zadymiarzy, żeby powstrzymać reprezentacyjne pododdziały Wojska Polskiego? Czy lokal Krytyki Politycznej, gdzie schronili się bandyci, ma immunitet, wskutek czego policja nie mogła do niego wejść i wyłapać agresywnych typów?

czy zostanie zbadane, jakie dokładnie były związki Krytyki Politycznej z niemieckimi bandziorami i dlaczego uznali oni, że bezpieczny azyl znajdą w „Nowym Wspaniałym Świecie”? Czy po zbadaniu tych kwestii zostaną wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje wobec stowarzyszenia, tak obficie zasilanego z publicznych pieniędzy?

Cały wpis tutaj

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane