„Nasz Dziennik” zwraca uwagę, że decyzja brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych była podjęta pod presją lobby środowisk homoseksualnych.
- Posunięcie to wpisuje się w szeroko zakrojoną akcję lobby homoseksualnego oraz propagatorów ideologii gender, którzy za pomocą manipulacji językiem chcą zmienić istniejącą rzeczywistość i doprowadzić do redefinicji m.in. takich pojęć, jak małżeństwo czy rodzina – tłumaczy w rozmowie „Naszym Dziennikiem” diakon dr Jacek Pawłowicz ze Stowarzyszenia Teologów Moralistów.
Wielka Brytania w swoich działaniach nie jest odosobniona. Podobne decyzje dotyczące umieszczenia w oficjalnych dokumentach nomenklatury „rodzic nr1” i „rodzic nr2” zamiast „matka” i „ojciec” zostały już podjęte m.in. w Kanadzie, Hiszpanii, a także w niektórych stanach USA.
Wielka Brytania postanowiła jednak pójść o krok dalej i w ramach szeroko pojętej „tolerancji” usunąć z paszportów informację o płci. Takie działanie zostało podyktowane „troską” o dobre samopoczucie transseksualistów, którzy podając informacje o swojej płci, mogliby czuć się „zakłopotani”. Ideologia gender zakłada bowiem, że człowiek nie rodzi się ani dziewczynką, ani chłopcem, a stwierdzenie płci na podstawie budowy anatomicznej jest według piewców genderideologii dyskryminacją.
Ideologia gender zakłada, że człowiek jest płci nijakiej i sam może zdecydować, jak chce siebie określać.