W Opolu, jak co miesiąc, odbywały się uroczystości ku czci ofiar tragedii smoleńskiej.
- Nagle podjechał samochód osobowy, wysiadło z niego kilku mężczyzn po cywilnemu. Podeszli do Patryka Jakiego - opowiada Ryszard Kapuściński, szef Klubów "Gazety Polskiej", uczestnik obchodów.
Sam Jaki mówi: - Powiedzieli, że mam iść z nimi. Nie chcieli podać powodu. Nie chcieli też poczekać, aż uroczystości się zakończą.
Ku oburzeniu tłumu Jakiego wciągnięto do samochodu. - Tak robiono w stanie wojennym - mówi Andrzej Melak, który był świadkiem zdarzenia. - Gdyby nie nasza interwencja, zawieźliby go na "dołek" - dodaje.
W obronie zatrzymanego stanął obok Melaka i innych zgromadzonych poseł PiS z Opola - Sławomir Kłosowski. - Jest nam wstyd za interwencję policji, to rzecz niebywała. Nie spodziewałem się czegoś takiego w wolnej Polsce - relacjonuje portalowi Niezalezna.pl. Parlamentarzysta zapowiada, że zwoła jutro w tej sprawie konferencję prasową.
Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu stwierdził, że o incydencie nic mu nie wiadomo. - Proszę zadzwonić jutro - powiedział.

Interwencja u policjantów w cywilu, fot. Paweł Szram