Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Były szef BOR krytykuje raport Millera

"Stanowczo nie zgadzam się ze stanowiskiem Jerzego Millera, zrzucającym całkowitą odpowiedzialność z Biura Ochrony Rządu za fatalnie przygotowaną pod kątem bezpieczeństwa wizytę Lecha Kac

Autor:

"Stanowczo nie zgadzam się ze stanowiskiem Jerzego Millera, zrzucającym całkowitą odpowiedzialność z Biura Ochrony Rządu za fatalnie przygotowaną pod kątem bezpieczeństwa wizytę Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 roku na terenie Federacji Rosyjskiej" - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" płk Andrzej Pawlikowski, szef BOR w latach 2006-2007.

Płk Pawlikowski ostro krytykuje słowa Millera, który stwierdził, że Biuro Ochrony Rządu miało zadanie jedynie dowieźć prezydenta z Pałacu Prezydenckiego na lotnisko, a później odebrać go z lotniska w Smoleńsku i bezpiecznie dowieźć na miejsce ceremonii w Katyniu. "Proponuję panu ministrowi Millerowi, zanim zabierze głos na temat form i zakresu działań Biura Ochrony Rządu, aby najpierw dokładnie zapoznał się z ustawą o Biurze Ochrony Rządu i wszystkimi rozporządzeniami ministra spraw wewnętrznych i administracji do tej ustawy, a nie sprowadzał w swych opiniach tak poważnej formacji do poziomu firmy usługowo-transportowej" - mówi Pawlikowski "Naszemu Dziennikowi".

Według byłego szefa BOR, kierowane obecnie przez gen. Mariana Janickiego Biuro, a pośrednio także minister Miller jako nadzorujący i przełożony Janickiego, zgodnie z ustawą o BOR ponoszą odpowiedzialność za niedopełnienie obowiązków służbowych w trakcie przygotowania zabezpieczenia delegacji polskiej w zeszłym roku na terenie lotniska w Smoleńsku.

"Do obowiązków BOR należało sprawdzenie lotniska w Smoleńsku oraz terenu do niego przyległego, aby potwierdzić jego pełną sprawność i gotowość przyjęcia samolotu o statusie HEAD z panem prezydentem na pokładzie. Mam tu na myśli przede wszystkim sprawdzenie i potwierdzenie, czy wszystkie urządzenia działają prawidłowo na tym lotnisku oraz czy nie ma innych przeszkód technicznych i pogodowych mogących negatywnie wpłynąć na proces lądowania samolotu z panem prezydentem i delegacją na pokładzie" - uważa Pawlikowski.

Według pułkownika, niezrozumiałe jest, dlaczego gen. Janicki awansował po katastrofie smoleńskiej i dlaczego obecny rząd tak zaciekle go chroni.

"Dam prosty przykład. To wydarzyło się kilkanaście lat temu, gdy pan prezydent Kwaśniewski wraz z małżonką przebywali z wizytą w Paryżu. Doszło wtedy do incydentu, w stronę pary prezydenckiej poleciały jajka. Po tym zdarzeniu na wniosek ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji został natychmiast odwołany ze stanowiska ówczesny szef BOR, pan generał Mirosław Gawor. W tym przypadku ginie prezydent Polski z osobami mu towarzyszącymi, a obecny minister spraw wewnętrznych i administracji pan Miller z obecnym szefem BOR panem Janickim śmią twierdzić, że nie mają sobie nic do zarzucenia, tak jakby nic nadzwyczajnego czy tragicznego się nie wydarzyło. Proszę porównać te dwa incydenty i wyciągnąć wnioski" - mówi Pawlikowski.

Zdaniem byłego szefa BOR, raport Millera nic nowego nie wniósł, jedynie zrzucił winę na pilotów samolotu i na złe szkolenie w 36. specpułku. 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane