Wojciechowski zwraca m.in. uwagę, że nie przeprowadzono kluczowej ekspertyzy, która potwierdziłaby z całą pewnością, czy brzoza mogła uszkodzić skrzydło rządowego Tupolewa.
"Pamiętacie państwo katastrofę sprzed kilku lat w Dolomitach, gdy to amerykański samolot wojskowy zerwał linę kolejki górskiej?" - pyta Wojciechowski. I przypomniał, że stalowa lina jest gruba jak "wąż boa" i przystosowana do udźwigu kilkudziesięciu ton, a pilot samolotu, który spowodował katastrofę "nawet nie zauważył" tego, że ją zerwał.
Wojciechowski mówił też o katastrofie samolotu w Lesie Kabackim z 1987 roku. "Pamiętam obraz lasu po tej katastrofie: wyglądał on jak tajga syberyjska po upadku Meteoru Tunguskiego". "Dlaczego IŁ-62 skrzydłami wyciął hektar lasu, a Tu-154 na pierwszej większej pokrzywionej rosyjskiej brzozie skrzydło sobie urwał i z powodu tej jednej brzozy runął?" - pytał Wojciechowski.
Wojciechowski jest oburzony brakiem ekspertyzy, która dałaby odpowiedź na pytanie, czy brzoza ze Smoleńska mogła zniszczyć skrzydło samolotu.
"Minister Miller dąsa, się, obraża, kluczy - bo nie ma takiej ekspertyzy! I chyba będzie trudno ją zrobić, bo zdaje się nie ma już i tej brzozy" - napisał europoseł.