O tym, że Tyszkiewicza zastąpi Olszewski - szef zespołu szybkiego reagowania Platformy - poinformował PAP wiceszef klubu Sławomir Rybicki.
Zarząd krajowy skreślił Tyszkiewicza z listy warszawskiej w wyborach do Sejmu. Poseł na konferencji prasowej w Sejmie tłumaczył, że chce się w związku z tym pożegnać ze swoimi wyborcami.
- Choć jesteśmy przed posiedzeniem Rady Krajowej, która mogłaby decyzję zmienić, jestem realistą - powiedział. Rada zbiera się w czwartek po południu.
Poinformował też, że to jego ostatnie wystąpienie jako rzecznika klubu parlamentarnego Platformy.
- Postanowiłem z dniem dzisiejszym zrezygnować z tej funkcji - oświadczył.
Tyszkiewicz dodał, że w swoim telefonie ma propozycje startu w wyborach z kilku partii politycznych, jednak - jak mówił - nie będzie wymieniał ich nazw, bo „to nie ma żadnego znaczenia”.
Polityk stwierdził, że zdaje sobie sprawę, iż w tych propozycjach „nie chodzi o osobę Krzysztofa Tyszkiewicza, ale bardziej o element politycznej gry między partiami”. Zaznaczył, że nie akceptuje
zjawiska tzw. transferów politycznych.
- Dlatego, ponieważ od 10 lat jestem członkiem PO, klubu PO, więc pozostanę członkiem Platformy, nie oszukam swoich wyborców, nie oszukam swoich przyjaciół - powiedział.
Jak dodał, nie wystartuje z żadnego innego komitetu wyborczego niż Platformy, bo „nie zgadza się z żadnymi innymi poglądami, niż głosi PO”.
Tyszkiewicz zaznaczył też, że nie zamierza krytykować Platformy Obywatelskiej.
- Będę kibicował PO, będę pomagał, będę pomagał moim przyjaciołom, którzy startują z list PO do Sejmu – zaznaczył.
Przypomniał, że został posłem, startując z 16. miejsca na liście w wieku 27 lat, „w stolicy, bardzo trudnym okręgu wyborczym”. Wyraził też nadzieję, że „jednomandatowe okręgi zagoszczą również w Sejmie”.
Tyszkiewicz zapewnił, że do końca tej kadencji Sejmu chcę służyć swym wyborcom „najlepiej, jak potrafi”.
- Nie mówię „żegnajcie”, tylko „do widzenia”, bo jestem przekonany, że kiedyś się tu jeszcze spotkamy - zakończył swe wystąpienie polityk.
Źródła we władzach PO informowały wcześniej, że już cztery lata temu Tyszkiewicz znalazł się na liście ugrupowania warunkowo, zarzucono mu związki z „piskorczykami” (zwolennikami Pawła
Piskorskiego), a definitywnie jego karierę w PO przekreśliły negocjacje z SLD.
18 lipca Tyszkiewicz mówił, że SLD zaproponował mu start z drugiego miejsca swojej listy w Warszawie. Jak zaznaczył, propozycji nie przyjął.
Według nieoficjalnych informacji PAP zdecydowaną przeciwniczką umieszczania Tyszkiewicza na liście Platformy była od początku wiceprzewodnicząca partii, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz; we wtorek - na posiedzeniu zarządu partii - premier i szef Platformy Donald Tusk przychylił się do jej zdania i sam rekomendował usunięcie Tyszkiewicza z warszawskiej listy PO.
Szef mazowieckiej PO Andrzej Halicki mówił PAP wcześniej, że decyzja zarządu o skreśleniu Tyszkiewicza z listy warszawskiej zapadła jednomyślnie i jest ostateczna.