W rozmowie ze Zbigniewem Hołdysem tłumaczył, jak ważny w historii powojennej Polski był okres PRL, dzięki któremu udało się wykształcić wiele osób i dać im pracę.
- Miliony fornali, małorolnych chłopków po wojnie ruszyły do miast. W tych miastach mieszkało wówczas 7 mln Polaków, a pod koniec tego systemu, w 1988 r., były ich już 24 mln. Trzeba było ich nakarmić, ubrać, wykształcić, przecież był szeroki analfabetyzm, dać im pracę i jakiś dach nad głową – stwierdził w dla tygodnika „Wprost” gen. Jaruzelski.
Jaruzelski oświadczył też, że drażni go, „jak niektórzy o tym nie pamiętają, lekceważą ten czas [okres PRL-u – przyp. red.], a ja wiem, że ich dziadkowi czy ojcu słoma wyłaziła z butów.”
Generał Jaruzelski już na wstępie nie omieszkał zasugerować, że wywiad z nim powinien być swego rodzaju zaszczytem dla Hołdysa i przyznał, że do rozmowy z felietonistą tygodnika „Wprost” namówiła go córka.
- Bardzo sympatycznie o panu mówiła, poza tym czytam pana felietony we „Wprost”, podobają mi się. Wiem, że pan był w Perfekcie, ale nic więcej. Zawsze mi się pan kojarzył z tym egzotycznym kapeluszem (uśmiech). Generalnie staram się już unikać wszelkiego rodzaju wywiadów. Po pierwsze, metryka, wiek, a po drugie, jestem ciężko chory. Mam nowotwór złośliwy węzłów chłonnych, kroplówki, chemię, kilka dni w szpitalu, potem parę tygodni w domu, no i znów. Mówię o tym, żeby pan miał świadomość, że rozmawia z człowiekiem, który nie jest w dobrej formie. - stwierdził gen. Jaruzelski.