Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

11. pielgrzymka środowiska kibiców piłkarskich - TYLKO U NAS całe kazanie, jakiego wysłuchali

Przedstawiciele środowiska kibiców piłkarskich po raz 11. przybyli w sobotę na Jasną Górę. W 35. rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki modlili się pod hasłem „Zło dobrem zwyciężaj", odwołując się też do duchowej spuścizny rtm. Witolda Pileckiego.

Autor:

W słowie do kibiców duszpasterz środowisk kibicowskich ks. Jarosław Wąsowicz nawiązał m.in. do radości Bożego Narodzenia. Zaznaczył, że nie chodzi o świętowanie rocznicy historycznego wydarzenia, lecz „o wciąż dokonującą się rzeczywistość”. „Jeżeli jesteśmy otwarci na dar Bożego Słowa; przymierza, które Bóg zawarł z nami przez Chrystusa, to on będzie rodził się w naszych sercach zawsze” - wskazał.

„Czas Bożego Narodzenia to czas nadziei, że wraz z przychodzącym na świat Panem Jezusem wszystko jesteśmy w stanie zmienić na lepsze. Nie tylko nasze serca, ale świat wokół nas. Dziękujemy Panu Bogu za nadzieję płynącą z betlejemskiej groty, mając w pamięci tę prawdę o tym wydarzeniu, że odkąd Syn Boży przyszedł na świat, znajdowali się ludzie, którzy go nie przyjęli, a nawet zwalczali”

- zastrzegł duszpasterz.

„Świat wciąż kształtuje herodów i jego siepaczy, którzy mordują niewinne istoty ludzkie i zbrodnie dzieciobójstwa przenoszą również w nasze pokolenie. Ten świat kreuje faryzeuszów i uczonych w piśmie, którzy wiedzą lepiej, co jest miłe Bogu i kto może, a kto nie może się do niego zbliżyć. Polityków, których doraźne interesy i służba fanatycznym ideologiom powodują, że ludzie zostają zmuszani do opuszczania ojcowizn i układania sobie życia nie u siebie”

- wymieniał ks. Wąsowicz.

„Ten świat kształtuje sędziów, którym wydaje się, że są ziemskimi panami życia i śmierci, nie obowiązują ich żadne reguły, którymi muszą żyć pozostali obywatele - i wciąż jak Piłat umywają ręce i przewrotnie pytają: cóż to jest prawda? Przykładów można by oczywiście mnożyć”

- dodał.

„Przychodzący Zbawiciel uczy nas jednak zło dobrem zwyciężać i daje nam pewność, że ostatecznie i tak dobro zwycięży. Wielu ludzi uwierzyło w tę prawdę i odnieśli w swoim życie wiekopomne zwycięstwo”

- wskazał ks. Wąsowicz, odwołując się do świadectwa i duchowej spuścizny rotmistrza Witolda Pileckiego i bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Przedstawiając ich sylwetki i działania, duszpasterz środowisk kibicowskich mówił, że obaj przeszli w życiu wiele udręk: byli poniżani, zastraszani, pozbawiani dobrego imienia, niesłusznie więzieni, bestialsko torturowani, opluwani jeszcze po śmierci.

Za winę poczytano im wierność Bogu i ludziom, a biblijne wezwanie "Zło dobrem zwyciężaj" potraktowano jako wyzwanie rzucone komunistyczno-ubeckiego imperium. Duchowe przesłanie, które pozostawili po sobie, przetrwało szykany i dzisiaj wraca do nas z wielką mocą. Dzieje się tak, bo budowali na fundamentach mocnych, trwałych, a ich serca były przesiąknięte chrześcijańską wizją człowieka i świata

- zaznaczył ks. Wąsowicz.

Jego zdaniem obie te postaci „wywołują wśród ludzi, którzy żyją w świecie kreowanym przez antychrześcijański model kreowania rzeczywistości podobne reakcje do znanych nam z historii propagandowych sloganów”. Uznał też, że gdyby rtm. Pilecki i ks. Popiełuszko „żyli w czasach dzisiejszych, nie brakowałoby im przeciwników, tylko występowaliby przeciw nim w inny sposób”.

Organizowaliby czarne marsze i pikiety w miejscach, gdzie spotykaliby się z wiernymi i młodzieżą. Rotmistrz, który całe życie zabiegał o budowanie społeczeństwa opartego o wartościach chrześcijańskich (…), byłby zaliczony do grona oszołomów, wsteczniaków, wyzywano by go od faszystów i machano przed oczami transparentami "chrześcijaństwo to nie nienawiść”

- ocenił ks. Wąsowicz.

Księdza Jerzego oskarżano by, że minął się z powołaniem. Może w prasie śladem artykułów Urbana z lat 80. publikowano by kolejne teksty o jego garsonierze okraszone odpowiednimi insynuacjami? Msze święte w intencji ojczyzny, albo obrony życia poczętego, też pewnie nazywano by w mediach mainstreamowych "seansami nienawiści”

- sugerował.

„A co dzisiaj powiedzieliby ks. Jerzy i Witold Pilecki swoim adwersarzom? Zło dobrem zwyciężaj. A co by powiedzieli nam? Zło dobrem zwyciężaj” - przekonywał duszpasterz, przytaczając następnie fragmenty historycznych wypowiedzi obu tych postaci.

„W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, w 75. rocznicę powstania warszawskiego, w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki my, polscy kibice, przyzywając świadectwa życia rtm. Witolda Pileckiego przed tronem Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski, prosimy dzisiaj o pokój w naszych sercach, o miłość w naszych rodzinach”

- modlił się ks. Wąsowicz.

„O to, abyśmy w środowiskach kibiców umieli zło dobrem zwyciężać, by wciąż poszerzał się krąg ludzi kochających Polskę. Byśmy ocalili wiarę w naszych sercach i umieli przenieść ją w przyszłe pokolenia Polaków. Boże, błogosław naszej ojczyźnie”

- zakończył.

Duchowny dziękował współorganizatorom i promotorom pielgrzymki, a także ojcom paulinom – gospodarzom jasnogórskiego sanktuarium. Podczas mszy modlono się m.in. w intencji ojczyzny - „by była wolna i niepodległa, by panował w niej ład moralny, szacunek dla człowieka, a rządzący przejawiali najwyższą troskę o dobro wspólne”.

Modlono się również bohaterów narodu, „za grupy kibicowskie, które wiernie i z poszanowaniem przywołują pamięć historyczną, pokazując młodemu pokoleniu męstwo, wiarę i tradycję naszych przodków i naszego oręża”, oraz za prezydenta, rząd i parlament, „aby światło rozbłysłej nadziei, jakie dają ostatnie przemiany w naszym kraju, nigdy nie zgasło".

W programie sobotniej pielgrzymki, której głównym punktem była msza przy jasnogórskim obrazie Matki Bożej, znalazły się też spotkanie w sali o. Kordeckiego i przemarsz pod pomnik ks. Jerzego Popiełuszki u stóp jasnogórskiego wzgórza, gdzie zaplanowano modlitwę prowadzoną przez towarzyszącego pielgrzymce kibiców od lat ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Tradycyjnie podczas pielgrzymki kapłani poświęcili prezentowane przez kibiców barwy klubowe.


CAŁOŚĆ TEKSTU KAZANIA:

Trwamy w radości Bożego Narodzenia. Przypominamy sobie wydarzenia sprzed ponad dwóch tysięcy lat, kiedy wypełniły się starotestamentalne proroctwa i Pan Bóg zesłał na świat swojego Syna, aby odkupił nas od grzechów i przyniósł nam zbawienie. Każde Boże Narodzenie nie jest jednak rocznicowym świętowaniem historycznego wydarzenia, ale rzeczywistością, która wciąż się dokonuje. Jeśli jesteśmy otwarci na dar Bożego Słowa, przymierza, które Bóg zawarł z nami przez Jezusa Chrystusa, to on będzie rodził się w naszych sercach. W sercu każdego z nas, bo Pan Bóg nie ma względu na osoby, nie interesują go ludzkie zaszczyty, wyróżnienia, stan naszych kont, tylko gotowość do realizacji przez nas programu zawartego w Chrystusowej Ewangelii i Bożych Przykazaniach. Jeśli podejmiemy wyzwanie życia tym programem, oznacza to, że przyjęliśmy do serca Jezusa i uczyniliśmy go Panem naszego życia. Czas Bożego Narodzenia to czas nadziei, że razem z przychodzącym na świat Panem Jezusem wszystko w naszym życiu jesteśmy w stanie zmienić na lepsze, nie tylko nasze serca, ale także świat wokół nas. 

Dziękujemy dzisiaj Panu Bogu za nadzieję płynącą z betlejemskiej groty, mając w pamięci i tę prawdę o tamtym wydarzeniu, że odkąd Syn Boży przyszedł na świat, odtąd także znajdowali się ludzie, którzy go nie przyjęli, a nawet zwalczali. I ta smutna historia także trwa już od ponad dwóch tysięcy lat. Historia ludzi, którzy odrzucają Boga i wszelkimi sposobami walczą z programem zaproponowanym człowiekowi przez Pana Jezusa. Świat wciąż kształtuje Herodów i ich siepaczy, którzy mordują niewinne istoty ludzkie i zbrodnie dzieciobójstwa przenoszą także na nasze pokolenie. Ten świat kształtuje faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy wiedzą najlepiej, co jest miłe Bogu i kto może, a kto nie może się do niego zbliżyć; polityków, których doraźne interesy i służba fanatycznym ideologiom powodują, że ludzie zostają zmuszeni do opuszczenia swoich ojcowizn i układania sobie życia, nie u siebie; sędziów, którym wydaje się że są ziemskimi panami życia i śmierci i nie obowiązują ich żadne reguły, którymi muszą żyć pozostali obywatele i wciąż jak Piłat, umywają ręce i przewrotnie pytają: cóż to jest prawda? Przykłady można by oczywiście mnożyć.

Przychodzący Zbawiciel uczy nas jednak zło dobrem zwyciężać i daje nam pewność, że ostatecznie i tak dobro zwycięży. Wielu ludzi uwierzyło w tę prawdę i odnieśli w swoim życiu wiekopomne zwycięstwo. Chcemy dzisiaj na naszej pielgrzymce odwołać się do świadectwa i duchowej spuścizny dwóch wyjątkowych postaci z naszej nieodległej historii, którzy pokazali, jak zło dobrem zwyciężać – rotmistrza Witolda Pileckiego i błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Postaci nam dobrze znane, które niekiedy nazywa się świętymi męczennikami polskiego patriotyzmu.  

Ofiary ich życia za Boga i Ojczyznę spinają jak klamra jeden z najtragiczniejszych okresów naszej historii, kiedy znajdowaliśmy się pod dominacją systemu zła i nienawiści skierowanej przeciwko Kościołowi i naszemu narodowi. Rotmistrz Pilecki należał do pokolenia, które od 1918 r. nieustannie walczyło o naszą niepodległość. Stał się jednym z obrońców ojczyzny odradzającej się po 123 latach niewoli i Europy, którą ochroniła zwycięska wojna polsko-bolszewicka. Później udzielał się społecznie i budował szczęście swojej rodziny, z entuzjazmem podejmując trud i wysiłek dla budowy solidnej Rzeczypospolitej. Walczył w wojnie obronnej 1939 r., a kiedy dokonał się IV rozbiór Polski i nasze ziemie podzielili miedzy siebie Niemcy i Rosja, przeszedł natychmiast do konspiracji. Zapisał się w historii, m.in. jako ochotnik, który dał się uwięzić w niemieckim obozie zagłady, by zło dobrem zwyciężać, podnosić na duchu więźniów, organizować obozową konspirację i informować świat o zbrodniach dokonywanych  w KL Auschwitz. Po brawurowej ucieczce z obozu pozostał nadal w służbie Polskiego Państwa Podziemnego. Walczył w Powstaniu Warszawskim, a po upadku tego narodowego zrywu dostał się do oflagu, ostatecznie stając się żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie podejmując służbę w armii gen. Władysława Andersa. 

Wrócił do Polski na polecenie przełożonych i podjął walkę z nowym okupantem Polski – bezbożnym komunizmem. Aresztowany przez UB, skazany na śmierć, zostaje stracony 5 maja 1948 r. w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej, poprzez strzał w tył głowy. Swoim dzieciom w testamencie pozostawia rozważania św. Tomasza a’Kempis „O naśladowaniu Chrystusa” . W jednym z dokumentów „Do działaczy młodzieżowych”, rozpowszechnianych przez rtm. Pileckiego pod koniec 1946 r. i na początku 1947 r., czytamy zaś:  „Wpajanie czci Chrystusa w dusze młodego pokolenia, oto pierwsze nasze zadanie. Tłumaczenie Jego nauki miłości na język świecki i stosowanie jej w ośrodku młodzieżowym w całej rozciągłości, to droga do zamierzonego celu. ,,W Bogu wszystkie moralnie dobre idee łączą się w jedną wielką syntezę. Bóg jest nieskończonym dobrem i pełnią wszystkich wartości”.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko jest uosobieniem wszystkich kapłanów, którzy towarzyszyli narodowi w jego walce o wolność.  Jest figurą pokolenia „Solidarności”, które jako ostatnie w PRL podjęło walkę o wolną Polskę. Kiedy rozlewała się narodowa zdrada, szerzyła nienawiść stanu wojennego wymierzona w polskich patriotów, ginęli ludzie za prawdę i wolność, on gromadził udręczony naród wokół ołtarza, na Eucharystii. I przypominał, że zło trzeba zwyciężać dobrem, że musimy być wolno od chęci zemsty i nienawiści. Przybliżał ludzi do Boga i stwarzał nowe przestrzenie, w której ludzie zniewoleni przez system mogli czuć się wolni. Warto w tym miejscu przypomnieć zainicjowane przez ks. Jerzego Ogólnopolskie Pielgrzymki Świata Pracy, które z czasem gromadziły setki tysięcy uczestników i trwają po dziś dzień. Przyprowadzał ludzi tu na Jasną Górę, gdzie Polacy zawsze czuli się wolni. Towarzyszył im na drodze cierpienia wstawiając się za represjonowanymi, towarzysząc skazywanym przez komunistycznych sędziów na salach rozpraw. Walczył też z determinacją wraz ze swoim przyjacielem ks. Stanisławem Małkowskim o życie nienarodzonych. Za swoją kapłańską posługę został porwany 19 października 1984 r. i następnie zamordowany. Należał do jednych z ostatnich ofiar komunistycznej władzy w Polsce. Męczeństwo rotmistrza Pileckiego i ks. Jerzego jakże symbolicznie splatają naszą historię zmagań o niepodległą o ojczyznę, o prawdę, o Boga w naszych sercach, w życiu społecznym i politycznym.

Życiowe drogi rotmistrza Witolda Pileckiego i ks. Jerzego Popiełuszki są w wielu miejscach zbieżne, chociaż realizowali zupełnie inne powołanie. Nie zabiegali o męczeńskie zakończenie swojego życia, ale kiedy nadeszła śmierć z rąk oprawców, przyjęli ją. Obaj w imię miłości do Boga i Ojczyny przeszli w życiu wiele udręk, byli poniżani, zastraszani, pozbawiani dobrego imienia, niesłusznie więzieni, bestialsko torturowani, opluwani jeszcze po śmierci. Za winę poczytano im wierność Bogu i ludziom, a biblijne słowa: „zło dobrem zwyciężaj” potraktowano jako wyzwanie rzucone komunistyczno-ubeckiemu imperium. Duchowe przesłanie, które pozostawili po sobie przetrwało wszystkie szykany. Dzisiaj wraca do nas z wielką mocą. Dzieje się tak, bo budowali na mocnych fundamentach, a ich serca były przeniknięte chrześcijańską wizją człowieka i świata. Kochali Boga, ludzi, których On im stawiał na drogach życia i Polskę.

Czytając pozostawione przez nich słowa, wypowiedziane w różnych czasach, ale w podobnym kontekście – wobec rzeczywistości niszczenia polskiego narodu i chrześcijańskich fundamentów, z których wyrastamy, widzimy jak bardzo są ponadczasowe i mogą wciąż być dla nas drogowskazem. Pewnie dlatego ich postaci wywołują wśród ludzi, którzy żyją w świecie kreowanym przez antychrześcijański model budowania rzeczywistości, podobne reakcje do znanych nam z historii propagandowych sloganów. Gdyby rotmistrz Pilecki i ks. Jerzy żyli w czasach dzisiejszych, nie brakowałoby im przeciwników, tylko występowaliby może przeciw nim w inny sposób.

Organizowali czarne marsze i pikiety w miejscach, gdzie spotykaliby się z wiernymi i młodzieżą. Rotmistrza, który całe życie zabiegał o budowanie społeczeństwa opartego na wartościach chrześcijańskich, walczył o rodzinę i katolicką Polskę, zaliczono by do groma oszołomów, wsteczniaków, wyzywano by od faszystów i machano mu przed oczami transparentami „chrześcijaństwo to nie nienawiść”. Są zresztą tacy, którzy próbują wymazać pamięć o jednym z najbardziej dzielnych żołnierzy II wojny światowej z muzeum.

 Księdza Jerzego oskarżanoby, że minął się z powołaniem, może w prasie, śladem artykułów Urbana z lat osiemdziesiątych, publikowano by kolejne teksty o jego „garsonierze”, okraszone odpowiednimi insynuacjami. Msze święte w intencji Ojczyzny albo obrony życia poczętego też pewnie nazywano by w mediach głównego nurtu „seansami nienawiści”. W mediach społecznościowych tuż po beatyfikacji ks. Jerzego pojawiały się komentarze typu:

„No i mają męczennika, a gdyby ci SB-cy zostawili go w spokoju, to dzisiaj bredziłby coś w Radiu Maryja i nikt nie zwracałby uwagi na kolejnego oszołoma”. 

A co oni by dzisiaj powiedzieli swoim adwersarzom? Zło dobrem zwyciężaj! A co by powiedzieli nam? Zło dobrem zwyciężaj! Rotmistrz mówiłby dalej, tak jak przed laty: „Walka prowadzona przeciwko Narodowi Polskiemu rozszczepia się na poszczególne twierdze naszego zbiorowego bytu. W pierwszym rzędzie wypowiedziano wojnę Chrystusowi i Jego Wierze, jako tej, na której opiera się cała nasza kultura duchowa. Podważa się fundamenty rodziny. Podrywa wiarę w wielkość Narodu. Walczy z kultem tradycji. Na nowo wyzbywa się nas z etyki codziennego życia opartej na logice miłości bliźniego, a wprowadza się zasadę bezwzględnej walki o byt, prawo siły i pięści. Człowiek tyle ma wartości w sobie, ile zdolny jest do pojęcia tajemnicy ofiary i o ile oddaje się czemuś, co wyrasta swą miarą ponad jego własne ,ja. Wydaje się, że Polaków nie trzeba uczyć poświęcenia, że daliśmy jego nieskończoną ilość dowodów. To tylko częściowo prawda. Życie dajemy chętnie w ofierze, lecz brak nam tej samej ofiarności tam, gdzie mamy w drobnej sprawie ustąpić z zajmowanego stanowiska dla ogólnej zgody, lub wytrwać w bezwzględnej uczciwości w stosunku do społeczeństwa w szarym, codziennym trudzie, nawet wtedy, gdy ta właśnie uczciwość ogranicza nas w wyborze środków walki o życie. Ideałem niedoścignionym ofiary jest Chrystus, a Krzyż symbolem poświęcenia i miłości. Dlatego Chrystus jest dla nas mistrzem i nauczycielem zbiorowego życia. Im więcej z Jego ducha w nas, tym lepsza społeczność, w której żyjemy” . I mówił dalej:

„Społeczność nie jest celem sama w sobie, Jej życie jest drogą do realizacji prawdy i dobra. Opierając nasz światopogląd na prawdzie objawionej i wyprowadzając z niej reguły postępowania, znajdujemy się na drodze do rzeczywistego postępu, polegającego na upodobnieniu się do tak pojętego ideału Boga. Miłość do Narodu to nie tylko miłość do narodowego mitu, lecz także patriotyzm dnia powszedniego, wyrażający się w pełnym poczuciu odpowiedzialności za każdy czyn i wartościowaniu go pod względem przydatności w budowie narodowego życia”.

A ks. Jerzy, zwracając się do Was, zacytowałby ulubione przez siebie słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, które przywoływał w swoich kazaniach:  

„A wy, drodzy młodzi przyjaciele, musicie mieć w sobie coś z orłów. Serce orle i wzrok orli. Musicie ducha hartować i wznosić wysoko, aby móc jak orły przelatywać ponad wszelkim innym ptactwem, w przyszłości naszej Ojczyzny. Jednak czy będziecie mogli być jak orły, zależy przede wszystkim od tego, komu pozwolicie rzeźbić w waszej duszy i w waszym umyśle, pamiętając, że obywateli prawych nie produkuje się w fabrykach, ale pod sercem matek i pod okiem prawdziwych wychowawców". 

W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej, 75. rocznicę Powstania Warszawskiego, 35. rocznicę męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, przyzywając świadectwa życia rotmistrza Witolda Pileckiego, przed tronem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, prosimy dzisiaj o pokój w naszych sercach, o miłość w naszych rodzinach, o to abyśmy w środowisku kibiców umieli zło dobrem zwyciężać! By wciąż poszerzał się krąg ludzi kochających Polskę! Byśmy ocalili wiarę w naszych sercach i umieli nią przenieść w przyszłe pokolenia Polaków. Boże, błogosław naszej ojczyźnie!

Amen 


 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Polska