„Władzimierz Czarzysty, kierownik Wydziału Propagandy RN ZSP” – takiego towarzysza odnajdujemy w składzie Komitetu Organizacyjnego VII Festiwalu Kultury Studentów PRL 1986/1987”. Podwójny błąd w imieniu i w nazwisku nadawał mu rosyjskie brzmienie. Zwykła pomyłka czy błąd w tłumaczeniu z rosyjskiego? – takie pytanie nasuwa się w sposób naturalny.
Każdy z nas jest sumą swoich życiowych doświadczeń i dlatego komunista Czarzasty idealnie odnalazł się jako czołowa postać „demokracji walczącej”.
Trudno się dziwić automatyzmowi, z jakim wpisał się w dyrektywy Klausa Bachmanna, który zalecił obecnemu rządowi niszczenie demokracji. – Nie mam wątpliwości, że gdyby po wyborach prezydenckich to Włodzimierz Czarzasty był marszałkiem Sejmu, a nie Szymon Hołownia, prezydent Karol Nawrocki nie zostałby zaprzysiężony na prezydenta – mówi "Gazecie Polskiej" osoba dobrze znająca Czarzastego.
Inny rozmówca "GP":
– Włodkowi odwaliło od władzy. Kiedyś potrafił nawet pragmatycznie dogadywać się z PiS, by stworzyć nieformalną koalicję w mediach publicznych. Teraz demonstruje nienawiść wobec niego.
Przebił Tuska w służalstwie wobec Niemiec
W pierwszą wizytę zagraniczną jako marszałek Sejmu Czarzasty udał się do Berlina, tak jak dawni pierwsi sekretarze PZPR jeździli do Moskwy. I przebił Tuska w wiernopoddańczej retoryce, choć wcześniej wydawałoby się to niemożliwe.
Zaproponował nową formę wypłaty Polsce reparacji, czyli przytulenie przez Niemca: „Czy jeżeli dajecie miliardy na zbrojenia, to nie możecie tym ludziom zadośćuczynić? Ja nie mówię o bilionach (złotych), ja mówię o zadośćuczynieniu, o dotknięciu, o uśmiechu, o przytuleniu”.
Czarzasty oświadczył, że Niemcy są dla Polski najważniejszym partnerem, dlatego Polska nie może ciągle wypominać win i rozdrapywać trudnej przeszłości. Stwierdził też, że należy zakończyć „zawody w opluwaniu Niemca”. „Nie możemy pozwolić, aby w debacie o historii dominowali cyniczni politycy nadal żerujący na cierpieniach i grobach ofiar sprzed 80 lat. Trzeba się z tego wyzwolić. Dlatego właśnie moja pierwsza wizyta jest w Niemczech” – wyjaśnił.
Potem Czarzasty omówił przedstawicielom Niemiec „ideę utworzenia polsko-niemieckiego zgromadzenia parlamentarnego”.
Peany na cześć Kalisza za zamkniętymi drzwiami
16 kwietnia 2026 roku stowarzyszenie Ordynacka Włodzimierza Czarzastego zorganizowało w Warszawie zamknięte dla osób postronnych „Spotkanie Pokoleń ZSP/SZSP”. Ale wbrew mylącej nazwie na sali obecne było niemal wyłącznie jedno pokolenie. 60-latkowie byli na sali jednymi z… najmłodszych.
Jak powiedział „Gazecie Polskiej” jeden członków stowarzyszenia, Czarzasty mówił o Ordynackiej jako o swoim zapleczu, które wyniosło go do władzy. Wcześniej zapraszał członków jego Rady Naczelnej do Kancelarii Sejmu. Co najważniejsze, w czasie swojego przemówienia najbardziej wychwalał Ryszarda Kalisza, który należy do Ordynackiej, członka Państwowej Komisji Wyborczej.
Przypomnijmy, że będący członkiem PKW Kalisz był drugą po Romanie Giertychu osobą najgłośniej podważającą wybór Karola Nawrockiego na prezydenta. „Nie mamy pewności co do wyników wyborów prezydenckich” – mówił w TOK FM. Po stwierdzeniu ważności wyborów przez Sąd Najwyższy twierdził: „Dzisiaj jesteśmy pewni, że wczoraj grono osób, które zasiadało w togach w gmachu Sądu Najwyższego, nie było Sądem Najwyższym z artykułu 128 ust. 1 Konstytucji. Nie jest więc pewne, czy takiego wyboru dokonali Polki i Polacy, bo nie stwierdził tego SN”.
Gdy marszałek Hołownia powiedział, że zaprzysiężenie prezydenta się odbędzie, Kalisz twierdził:
„Marszałek Hołownia odbierze to przyrzeczenie i dokona pewnego faktu o charakterze politycznym. Ale akt wyborczy, nawet jeśli pan marszałek odbierze przyrzeczenie, nie zostanie w pełni przeprowadzony”.
Ostatnio Kalisz mówił z kolei, że z powodu opóźniania przyjęcia ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego prezydent Nawrocki może być pozbawiony uprawnień na rzecz… marszałka Czarzastego: „Jeżeli to się będzie powtarzało, to wtedy marszałek Sejmu może wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego – i oczywiście tutaj się najbardziej ten ośrodek prezydencki Karola Nawrockiego i PiS boją – o stwierdzenie niemożności wykonywania przez prezydenta określonej czynności z powodu powstrzymywania się i wtedy w tego rodzaju czynnościach będzie mógł go zastępować marszałek Sejmu”. Wyróżnienie akurat Kalisza przez Czarzastego mówi wszystko o zamiarach przefarbowanych komunistów.
Czy to nie pachnie katastrofą?
Prezydent Aleksander Kwaśniewski miał poczucie, o czym mówił w wywiadach, że „nam, jak mówicie, postkomunistom, wolno mniej”. Tłumaczył w ten sposób Sławomirowi Sierakowskiemu, dlaczego nie walczył mocniej o rozdział Kościoła od państwa. Bo skojarzyłoby się to na przykład z zamordowaniem błogosławionego już dziś ks. Jerzego Popiełuszki.
W przeciwieństwie do Kwaśniewskiego Czarzasty i jego ludzie ze stowarzyszenia Ordynacka pozbawieni są tej formy instynktu samozachowawczego.
Ile razy ludzie Ordynackiej dochodzili w Polsce do udziału we władzy, zawsze kończyło się to katastrofą, bo nie potrafili nawet maskować manier dawnych komunistycznych aparatczyków. Tak było w czasach afery Rywina, gdy ludzie Czarzastego ręcznie sterowali mediami publicznymi. Nie uznając żadnej konkurencji, co doprowadziło do konfliktu nawet ze środowiskiem „Gazety Wyborczej”. Podobnie było z niedawnym ministrem nauki w rządzie Tuska, Dariuszem Wieczorkiem, obecnym przewodniczącym Ordynackiej. Nawet Tusk musiał wyrzucić go po szeregu skandali, w tym szantażowaniu rektora grudziądzkiej uczelni: albo dymisja dzisiaj, albo zlikwidujemy uczelnię. Wieczorek mówił na nagraniu ujawnionym przez portal Niezalezna.pl: „To jest igranie z ogniem. Jeżeli coś się stanie jutro takiego, że generalnie pan tej rezygnacji nie składa, to my będziemy musieli inaczej podejść do tej szkoły. No tak, jeżeli panu zależy, żeby ta szkoła była...". A jeden z dyrektorów resortu rozwiewał wszelkie wątpliwości:
„Tej uczelni nie będzie. To trzeba jasno powiedzieć. Tej uczelni po prostu nie będzie, bo jej nie będzie”.
Cenckiewicz: „Wiemy, kim pan jest”
Szymon Hołownia po tym, jak został marszałkiem Sejmu, dopuścił się przestępstwa: anulował mandaty poselskie Mariusza Kamińskiego i Maciej Wąsika, ściganych za tropienie korupcji. Ale przykrywał ten fakt show, które robił w Sejmie, ciesząc się ogromnym zainteresowaniem mediów. Pisałem wówczas, że długo tak się nie da, ale krótkoterminowo pozyskiwało mu to popularność.
Czarzasty nie potrafi działać w ten sposób. Jedzie po bandzie, jak w czasie afery Rywina i ministrowania Dariusz Wieczorka. Ogłasza, że prezydent Karol Nawrocki to „przyjaciel Putina”, co „zrobił z siebie idiotę”, rozmawiając z Orbánem. Udając, że nie wie, iż Nawrocki jest ścigany przez Putina listem gończym za burzenie sowieckich pomników. I że przed spotkaniem z Orbánem mówił: „Polacy kochają Węgrów, nienawidzą Władimira Putina, który jest zbrodniarzem wojennym i nikim więcej”. Natomiast Czarzasty dowodzi, że Węgrzy za czasów Orbána… „nienawidzili Polski”. Ot, taki styl Ordynackiej, negowanie faktów.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz trafnie to podsumował, pisząc do Czarzastego:
Nienawiść do Trumpa. I Kuklińskiego
Czarzasty nie czuje, że postkomunistom wolno mniej, gdy atakuje naszego największego sojusznika. Nienawiść młodych komunistów z lat 80. do prezydenta Ronalda Reagana była ogromna. Tę przeszłość przypomniał Czarzastemu ambasador USA Tom Rose. „Ten człowiek jest zagrożeniem” – napisał dyplomata. „Celem jego zapalczywej retoryki obrażającej prezydenta Donalda Trumpa może być jedynie zaszkodzenie stosunkom amerykańsko-polskim i osłabienie własnego kraju. Być może jako notoryczny aparatczyk skrajnej lewicy i były komunista, nie powinniśmy być zaskoczeni" – ocenił Tom Rose.
Czarzasty wyspecjalizował się w atakach na Trumpa na arenie międzynarodowej. W wywiadzie dla „Financial Times” powiedział, że „Trump staje się liderem chaosu”, a „w wielu przypadkach jego zachowanie jest absolutnie irracjonalne”. Ze strony marszałka nie widać śladu refleksji, że nie jest już tylko reprezentantem postkomunistów, a państwa polskiego, w którego interesie jest obecność wojsk amerykańskich w Polsce. A także bliska współpraca, gdy chodzi o zakup najnowocześniejszego na świecie uzbrojenia.
Tym, którzy chcieliby doszukiwać się u Czarzastego krytyki metod i retoryki Trumpa, a nie postsowieckiej nienawiści do Ameryki, przypomnę, że marszałek uważał pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, który podjął współpracę z Amerykanami, by uniemożliwić zagładę atomową Polski, za zdrajcę, a Wojciecha Jaruzelskiego za bohatera. To nie jest wrogość do Trumpa, to jest wrogość do zwycięzców zimnej wojny, w której Czarzasty był prominentnym przedstawicielem sowieckiej strony.
Wstąpił do PZPR w najgorszym z możliwych momentów
Włodzimierz Czarzasty wstąpił do PZPR w najgorszym z możliwych momentów. Po tym, jak nie mogąc zaakceptować zbrodni i bezprawia, wystąpiły z niej w stanie wojennym tysiące dotychczasowych członków. Komunista Zdzisław Rurarz, ambasador PRL w Japonii, wykrzyczał do Jaruzelskiego w swym liście: „Wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu (…) Panie Generale, wypowiedział Pan wojnę naszemu narodowi. Jako Polak odpowiadam wojną na Pańską wojnę! Prawdziwy Polak ceni nade wszystko Honor i Wolność. Chce go Pan, Generale, pozbawić i jednego, i drugiego. Nigdy się to Panu nie uda!”. Dodał, że polski naród „nie ugnie się przed brutalną przemocą”. Został za to skazany zaocznie na karę śmierci. To do takiej PZPR junty stanu wojennego wstępował Czarzasty.
Czy ktoś, kto wstępował do PZPR w roku 1983, w czasie szalejącego bezprawia, może mieć opory, by odebrać „ślubowanie” sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Sejmie przed ściągniętym skądś notariuszem i zaakceptować wygłoszenie słów „wobec prezydenta”, który nie był na uroczystości obecny? Czarzasty nie ma problemu, by o Zbigniewie Ziobrze i Marcinie Romanowskim mówić językiem Jaruzelskiego:
„Potencjalni bandyci, przestępcy i złodzieje powinni być sądzeni w Polsce. To, co sobie myśli PiS, to skończyły się takie czasy, żeby ktokolwiek się tym przejmował”.
Były kierownik Wydziału Propagandy Rady Naczelnej ZSP nie miał też śladu oporów, by blokować w Sejmie dyskusję nad aferą pedofilsko-zoofilską w Kłodzku. Debata nad tą przestępczością okazała się równie zbędna, jak w czasach urzędu cenzury na ulicy Mysiej. Odpowiedź na pytanie, czy Czarzasty zatopi koalicję 13 grudnia, wydaje się oczywista. Pozostaje tylko pytanie: kiedy.
@Cenckiewicz w studio @RepublikaTV
— michal.rachon (@michalrachon) April 23, 2026
📕#Reset 📕#Zgoda pic.twitter.com/EIGolOUWrk