Skandaliczne słowa Merza
Wypowiedź Friedricha Merza, kanclerza Niemiec, na temat wojny na Ukrainie, wywołała burzę. Niemiecki polityk, mówiąc o konflikcie, nawiązał do II wojny światowej i pominął kwestię agresji jego państwa na nasz kraj. Niemiec stwierdził, że wojna ta "będzie wkrótce trwać cztery lata", czyli rzekomo "dłużej niż II wojna światowa".
Szczegóły w tekście: Napaść Niemców na Polskę to nie element II wojny światowej? Słowa Merza wywołały oburzenie [WIDEO]
Tę skandaliczną wypowiedź niemieckiego kanclerza skomentował na antenie TV Republika Waldemar Buda, europoseł PiS.
Oni to robią systematycznie. Zaczęli pięć lat po wojnie. Robią to w książkach, publicystyce, dokumentach, filmach. Tworzą produkcje, które zacierają niemiecką odpowiedzialność. Mówią o faszystach, hitlerowcach itd. Ciężko się temu dziwić, że naród chce wyjść z blamażu, moralnej oceny odpowiedzialności. Dlaczego inni się na to zgadzają, nie reagują, nie widzą w tym problemu? Nasz rząd przypominał o reparacjach, co burzyło narrację historyczną Niemiec, że to nie oni są sprawcami. Mówienie o tym jest gigantycznym sukcesem z punktu widzenia Polski
– powiedział.
W jego opinii rząd Tuska działa zupełnie inaczej, ponieważ "reparacje najbardziej uderzały w tę narrację".
Mało tego, Donald Tusk kilka miesięcy temu przyznał, że jak oni nie dadzą odszkodowań, to my to zrobimy
– przypomniał.
Polityczna przyszłość Tuska? "Mam pewne przypuszczenia"
W jego opinii "liczba rzeczy, która Niemcom się udała przy braku sprzeciwu Polski, jest ogromna w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat - załatwili wszystko, co chcieli".
Wydaje mi się, że my się dowiemy, dlaczego tak jest. Za rok dowiemy się, że jest zmiana premiera, a Donald Tusk gdzieś się ulokuje. Mam pewne przypuszczenia. Ja naprawdę nie zdziwię się, gdy Donald Tusk zostanie szefem Europejskiej Rady Bezpieczeństwa. W tej funkcji miałby zero odpowiedzialności, ale zyskałby duży prestiż. Nie zdziwiłbym się, gdyby on coś grał dla siebie na emeryturę
– stwierdził Buda.