Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

To będzie decydujący rok. Katarzyna Gójska o możliwych scenariuszach politycznych na najbliższe 12 miesięcy

2026 rok będzie decydujący. Jeśli kreatorzy „demokracji walczącej” zepchną trwale swoich politycznych oponentów do narożnika, to najpewniej wygrają najbliższe wybory - pisze Katarzyna Gójska w "Gazecie Polskiej".

Wiele lat temu śp. Jacek Kwieciński, wybitny znawca polityki amerykańskiej i fenomenalny publicysta „Gazety Polskiej”, doradzał polskiej prawicy, by szła szeroko. Budowała wielki namiot, pod którym będzie miejsce dla ludzi o poglądach bardziej konserwatywnych i tych lokujących się bliżej tzw. centrum.  

Pamiętam, jakie oburzenie wśród polityków PiS budziły jego analizy, bo niby miały być nazbyt krytyczne i przez to osłabiające zdolność tej partii do wygrywania wyborów. Dla mnie takie uwagi zawsze były wyłącznie piętnem postkomunizmu – rzeczowa, racjonalna i uczciwa krytyka może tylko pomóc, a nie zaszkodzić, osłabiać może wyłącznie roszczenie sobie prawa do cenzury. Ale ten temat pozostawmy na tym etapie. Dziś artykuły niezapomnianego Jacka tylko zyskały na aktualności. Gdy w największej partii opozycyjnej trwa – momentami dość ostra – dyskusja o tym, w którą stronę ugrupowanie powinno zmierzać, podpowiedź wydaje się dokładnie taka sama, jak ta, którą lata temu formułował na naszych łamach właśnie Kwieciński – trzeba iść szeroką ławą i ważne, by stąpać twardo po ziemi. Ewentualny podział partii kierowanej przez Jarosława Kaczyńskiego to bardzo groźny scenariusz, bo pogrzebałby lub w najlepszym wypadku maksymalnie utrudniłby szanse dzisiejszej opozycji na utworzenie rządu. Z drugiej strony wiara w odwrót Kosiniaka-Kamysza od Donalda Tuska wydaje się kompletną mrzonką. Szef ludowców uczestniczy od dwóch lat w łamaniu prawa, jego partia legitymuje wszystkie najbardziej brutalne działania przeciwko przeciwnikom politycznym. Popiera nielegalne przejęcie prokuratury, sterowanie sądami, całą destrukcyjną hucpę pt. „neosędziowie”. Jednym słowem jest pełnoprawnym współtwórcą „demokracji walczącej”, z tym zastrzeżeniem, iż co jakiś czas puszcza do opozycji, prezydenta i ich wyborców oko, sugerując, że jest jakąś lepszą częścią koalicji 13 grudnia. Jak na razie jednak wygląda to jedynie na cyniczną grę – uzgodnioną z premierem czy tylko przez niego akceptowaną. Trudno to ocenić. Nie ma jednak dowodów na to, że PSL kiedykolwiek na poważnie rozważał obalenie Tuska. Bez względu na to, co komu mówił i co ustalali jego emisariusze. Jeśli opozycja nie chce zmarnować szansy na odebranie Platformie władzy, to musi stać się w oczach wyborców korzystną alternatywą. Złożyć ofertę normalności również tym wyborcom, którzy są zmęczeni polityczną furią ekipy Tuska–Giertycha–Żurka, trzeba przestać zajmować się sobą i iść do przodu. A 2026 rok będzie decydujący. Jeśli kreatorzy „demokracji walczącej” zepchną trwale swoich politycznych oponentów do narożnika, to najpewniej wygrają najbliższe wybory.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane