Wypowiedź padła w programie "W punkt" prowadzonym przez Katarzynę Gójską. Na pytanie, kto miałby złożyć Hołowni taką propozycję, Bakun odpowiedział wprost:
„Takie plotki słyszałem, że jeśli otrzyma propozycję od Prawa i Sprawiedliwości, to może być sytuacja, że przejdzie na drugą stronę”.
Kluczowym elementem scenariusza opisywanego na antenie Republiki jest liczba 13–14 posłów, którzy mogliby przesądzić o zmianie większości sejmowej. To właśnie tyle „szabel” – jak określił to Bakun – miałby potrzebować Hołownia, by przejść na drugą stronę i odegrać rolę w nowym rozdaniu politycznym.
Takie spekulacje pojawiają się w momencie, gdy coraz częściej kwestionowana jest zdolność Donalda Tuska do utrzymania spójności koalicji oraz skutecznego rządzenia. W tym kontekście nazwisko Hołowni zaczyna funkcjonować jako element alternatywnego scenariusza, rozgrywanego poza oficjalnymi deklaracjami.
Choć Hołownia publicznie zapewnia o lojalności wobec obecnej większości, to – jak podkreślano w Telewizji Republika – polityka to nie deklaracje, lecz arytmetyka sejmowa. A ta, zdaniem komentatorów, może wkrótce wymusić zupełnie nowe rozwiązania.