Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Szpital Południowy im. Beaty Sawickiej. "Gazeta Polska": Biznes na służbie zdrowia jest robiony!

„Biznes na służbie zdrowia będzie robiony”, „Kręcimy lód”, „Jeżeli będzie na przykład ze szpitala czy przychodni tworzona spółka prawa handlowego, to przejmujesz i budynek, i strukturę, i ludzi” – zapowiadała nagrana przez agenta CBA Beata Sawicka. Autorami owej koncepcji byli ci sami ludzie, którzy wcześniej prywatyzowali polskie fabryki i zakłady pracy. W wyniku skandalu wokół Sawickiej nie poszło im ze szpitalami tak gładko, jednak planów tych nigdy nie porzucili. Dziś w szpitalach realizowana jest „prywatyzacja od wewnątrz”, której działania dr. Dawida Kacprzyka czy Artura Habowskiego, szefa prosektorium w Szpitalu Południowym, są najbardziej drastycznymi przykładami.

19 lat temu afera Beaty Sawickiej wstrząsnęła Polską. Posłanka PO została zatrzymana przez CBA w związku z podejrzeniem przyjęcia korzyści majątkowej za próbę ustawienia przetargu publicznego. Największe wrażenie zrobiły nagrania, na których zapowiadała prywatyzację służby zdrowia. Sawicka prywatyzowanie szpitali uzasadniała zupełnie inaczej, niż oficjalnie mówili o nim politycy PO. Nie ukrywała, że chodzi o skok na kasę, w którym chce uczestniczyć.

„Będzie pierwszy macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy”

Jak miało się to odbyć? „Natomiast ja mam grupę ludzi, to nie jest duża grupa ludzi, bo nas jest troje, którzy mają, tworzą, wiadomo, prawo i tak dalej, ale przede wszystkim mają ogromną wiedzę na temat tego, co będzie w przyszłości, czyli prywatyzacja jednostek organizacyjnych służby zdrowia” – reklamowała Sawicka swoje możliwości w rozmowie z biznesmenem, który później okazał się agentem CBA. Jak mu tłumaczyła, „biznes na służbie zdrowia będzie robiony”. Podawała przykłady swojej sekretnej wiedzy: „Jest taki dla przykładu szpital górniczy, na przykład, przy KGHM-ie. Ja już dzisiaj wiem, że ten szpital będzie prywatyzowany, świetne wyposażenie kardiologiczne, świetny zespół lekarzy”. Wszystko to miało być do przejęcia:

„Natomiast jeżeli będzie na przykład ze szpitala czy przychodni tworzona spółka prawa handlowego, to przejmujesz i budynek, i strukturę, i ludzi”.

Zapowiadała, że będzie osobą wpływową w tym procederze: „Otwierajcie biznes w Warszawie, zgram wam taką pakę ludzi, którą bym kierowała, jak tra-la-la. Przeprowadzam się i koniec, i kręcimy lód”. Opisywała też, jak będzie wyglądać hierarchia beneficjentów owej prywatyzacji:

„Natomiast do tego typu spraw będzie pierwszy macher, frontmenka, partnerka z mojej grupy”.

Mąż w PSL. Po 19 latach nic się nie zmieniło

Pokrewny biznes miał dotyczyć tajemniczych materiałów odnawialnych. Tutaj Sawicka liczyła na pomoc polityka PSL:  „Marek Sawicki, jedyny gość, który jest szóstą kadencję od początku w Sejmie. Będzie to wszystko prowadził”. Jak mówiła, ma z PSL świetne relacje:

„Z marszałkiem województwa też się lubię… Ze Struzikiem z PSL, no w końcu mam męża w PSL-u. Co mam jeszcze więcej powiedzieć. Mówisz i masz!”.

Sawicka miała zbyt długi język i ujawnienie przez CBA planów władzy zablokowało ich dosłowną realizację. Dlatego postawiono na „prywatyzacje od wewnątrz”, czyli zachowanie publicznej własności szpitali, natomiast podporządkowanie ich politycznemu skokowi na kasę. Szokujące jest to, że po 19 latach układ, który rządzi szpitalami na Mazowszu, jest ten sam, idealnie pasujący do tego z opisu Sawickiej. Po wybuchu obecnej afery szpitalnej portal Business Insider Polska napisał:

„Sprawdziliśmy 20 mazowieckich szpitali i instytucji medycznych zarządzanych przez urząd marszałkowski. W województwie od 25 lat zarządzanym przez polityka PSL Adama Struzika, aż w 12 przypadkach na czele stoi osoba, która w przeszłości kandydowała z list ludowców. W trzech innych, kandydaci choć raz cieszyli się poparciem Platformy Obywatelskiej. Jedynie w przypadku czterech sprawdzonych przez nas instytucji nie ma takich powiązań. W jednej – choć szefowa placówki nie startowała – to wspierała finansowo formację Adama Struzika”.

Prywatyzacja od wewnątrz, czyli szef partyjnej młodzieżówki może wszystko

Jak wygląda owa „prywatyzacja od wewnątrz”, czyli kręcenie lodów inną metodą, pokazała sprawa lekarza Dawida Kacprzyka, szefa młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, który jako 28-letni lekarz bez specjalizacji w ciągu roku zarobił 1,6 mln zł. Portal Zero ustalił, że miał on przepracować w warszawskim Szpitalu Południowym w 2025 roku łącznie 3976 godzin, co według danych szpitala daje średnio 331 godzin miesięcznie. Z grafików dyżurów lekarza wynikało, że część zmian miała trwać nieprzerwanie przez trzy, a nawet cztery doby. Dziennikarze opisali również przypadki, w których zgodnie z dokumentacją szpitalną Kacprzyk miał być na dyżurze, a jednocześnie pojawiał się publicznie – m.in. w programie TVP3 Warszawa, podczas spotkania z politykami czy na posiedzeniu rady dzielnicy. Jak ustaliła Telewizja Republika, „tylko w lutym br. Dawid Kacprzyk przepracował w sumie w warszawskim Szpitalu Południowym i Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim blisko 500 godzin. Bilans daje zawrotne 18 godzin na dobę”. W rozmowie z Kanałem Zero dr Emil Jędrzejewski powiedział szokujące słowa o ubocznym skutku robienia biznesu na służbie zdrowia: „Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania”. Twierdząco odpowiedział na pytanie, że za śmierci na SOR odpowiada Dawid Kacprzyk.

„Prywatyzacja od wewnątrz” w prosektorium

Inny przykład „prywatyzacji od wewnątrz” w Szpitalu Południowym opisał Onet, według którego „W Szpitalu Południowym w ostatnich latach dochodziło do nielegalnego handlu ciałami zmarłych”. Artur Habowski, szef prosektorium szpitala, miał promować usługi zakładu pogrzebowego powiązanego ze swoją wspólniczką, a także utrudniać rodzinom odbiór ciał, gdy decydowały się na konkurencyjne firmy. Dodatkowo w internecie pojawiły się drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał, publikowane przez Habowskiego – podał portal Zero.pl.
W rozmowie z Onetem pracownik jednego z zakładów pogrzebowych powiedział: „Klientka się uparła i zabraliśmy ciało z prosektorium w Południowym. Otwieramy worek – siki. Normalnie nasikał na zwłoki, zapakował i nam przekazał. Jak mi moi pracownicy o tym powiedzieli, zadzwoniłem do niego, a on do mnie: »Wy robicie usługi, to sobie umyjcie«. To jest skur…”.
Z kolei córka pacjenta, który zmarł w Szpitalu Południowym, relacjonowała: „Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno mówić, co tu się wyprawia. Zrobiła się awantura. Zaczął straszyć nas ochroną. Nie mogę pojąć, że tak traktował ludzi w żałobie”.

Balcerowicz, SLD, PO i kontynuacja „prywatyzacji” przemysłu

Skąd ta determinacja władzy, by biznes na służbie zdrowia był robiony? Koncepcje tę lansowali ludzie z otoczenia Leszka Balcerowicza, odpowiedzialni za „prywatyzację” polskich fabryk i zakładów pracy w początkach III RP. Została ona przeprowadzona zarówno w formie uwłaszczenia nomenklatury, jak i przekazania majątku za bezcen zagranicznemu kapitałowi, a wykonawcy tego procederu stali się elitami finansowymi III RP.

Wówczas doświadczeni prywatyzatorzy doszli do wniosku, że czas na służbę zdrowia. Koncepcja, którą malowniczo przedstawiała w 2007 roku Beata Sawicka, wcześniej miał zrealizować rząd SLD. W 2008 roku „Gazeta Polska” pisała o tym: „W lipcu 2003 r. schemat restrukturyzacji systemu opieki zdrowotnej zaproponowali rządowi SLD tzw. niezależni eksperci. Opracowali »Analizę sytuacji i program systemowych zmian w sektorze opieki zdrowotnej w Polsce«”. Kim byli owi „niezależni eksperci”? W rzeczywistości nie byli oni niezależni. „Szefem trzyosobowego zespołu ekspertów był Michał Boni, od 1994 roku doradca ds. zasobów ludzkich w amerykańskiej grupie kapitałowej Enterprise Investors. Boni reprezentował też publicznie EI podczas seminariów i konferencji, także międzynarodowych. Jako przedstawiciel EI zasiadał również w radzie nadzorczej spółki Elektrobudowa SA. Drugi ekspert to Adam Kruszewski, od 2000 roku dyrektor inwestycyjny w EI, zajmujący się w funduszu sektorem opieki zdrowotnej, poprzednio dyrektor medyczny Medicover Sp. z o.o. W latach 1998–2000 Kruszewski był doradcą ministra finansów Leszka Balcerowicza. Trzeci ekspert – Marek Gorajek – był zastępcą dyrektora Biura Ubezpieczeń Zdrowotnych PZU Życie SA, z którym współpracowała od 2002 r. spółka Medycyna Rodzinna, należąca do EI. Wcześniej Gorajek był dyrektorem regionalnym w Medicover Sp. z o.o.” – pisała „Gazeta Polska”.

Na szczęście ustawa zaproponowana przez wicepremiera Jerzego Hausnera nie przeszła w parlamencie. W lutym 2005 roku zbliżoną jej wersję zaproponował ówczesny minister zdrowia Marek Balicki, ale została odrzucona przez parlament. Tydzień po jej odrzuceniu, 18 lutego 2005 roku, niemal identyczną ustawę skierował do Sejmu prezydent Aleksander Kwaśniewski, podobno na prośbę swego byłego doradcy, premiera Marka Belki. Chodziło o przeforsowanie ustawy z zapisem dopuszczającym przekształcenie szpitali w spółki handlowe, które będą mogły ogłaszać upadłość. Wówczas prywatny inwestor mógłby przejąć mienie państwowe za grosze. W 2026 roku mamy więc do czynienia z realizacją koncepcji Beaty Sawickiej w stylu obowiązującym w czasach „demokracji walczącej”, a więc bez ustawy, a metodą faktów dokonanych. I bez liczenia się z losem ofiar.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka