Telewizja Republika ujawniła, że Sąd Rejonowy w Piasecznie zastosował tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące jednego z przełożonych oddziałów prewencji stołecznej policji. Postawiono mu zarzuty zgwałcenia młodej policjantki i zmuszenia jej do poddania się innej czynności seksualnej. Informację potwierdził dziennikarzom TV Republika rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Antoni Skiba. Do skandalu, według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy Republiki, miało dojść podczas libacji alkoholowej na kompanii.
Interwencję w policji w tej sprawie podjęli parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości - Agnieszka Wojciechowska van Heukelom oraz Łukasz Kmita.
Okazuje się, że to są niejedyne złe doniesienia z tej jednostki
– powiedziała posłanka PiS na briefingu przed rozpoczęciem kontroli.
Wzywają ministra do reakcji. "Niech wyjdzie z ukrycia"
Z kolei poseł Łukasz Kmita podkreślił, że policjantka została odarta z godności i pozostawiona sama sobie.
- Komunikat KSP mówi o "zdarzeniu". Dla pana Kierwińskiego i pana Boronia dramat tej policjantki to "zdarzenie". Ta sytuacja musi zostać wyjaśniona. Jak mają się czuć kobiety, które idą zgłosić przestępstwa na komisariaty? Czy one są bezpieczne? - pytał.
"Widzimy wielkie milczenie komendanta Boronia" - kontynuował Kmita, wskazując, że chce dowiedzieć się, kiedy komendant główny otrzymał informację, jaki był jej przepływ i czy policjantka natychmiast otrzymała wsparcie.
Posłowie wzywali ministra Marcina Kierwińskiego do reakcji. - Niech nie chowa się, niech wyjdzie z ukrycia - mówili, twierdząc, że "ryba psuje się od głowy".