Prawie 8 mln zł na kampanię "Robimy, nie gadamy"
W ostatnim czasie na terenie całego kraju pojawiła się intensywna kampania billboardowa sygnowana logotypem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Towarzyszy jej hasło "Robimy, nie gadamy", uzupełnione o komunikaty takie jak: "Ten rząd chroni polskie granice", "Ten rząd przyznał 1500 zł babciowego", "Ten rząd przywraca połączenia kolejowe" czy "Ten rząd odblokował in vitro".
Na materiałach reklamowych wprost wskazano Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jako podmiot odpowiedzialny za kampanię, co nie pozostawia wątpliwości, że jej realizacja została sfinansowana ze środków publicznych, pochodzących z podatków wszystkich obywateli, bez względu na ich preferencje polityczne.
Redakcja Onetu zwróciła się do rządu z pytaniami dotyczącymi kosztów tej inicjatywy. Jak wynika z odpowiedzi Centrum Informacyjnego Rządu, kampania "Robimy, nie gadamy" kosztowała łącznie 7 mln 877 tys. 736 zł 67 gr.
Sam wynajem powierzchni billboardowych pochłonął 1 mln 229 tys. 508 zł, a reklamy zostały umieszczone na 234 nośnikach rozmieszczonych w całej Polsce. Znaczącym kosztem była również produkcja spotów reklamowych emitowanych w telewizji, radiu oraz internecie. Ich realizacja kosztowała dokładnie 585 tys. 24 zł 30 gr i została powierzona konsorcjum dwóch prywatnych firm - EUVIC Media oraz ARTCORE.
Relatywnie niewielkim wydatkiem okazało się stworzenie dedykowanej strony internetowej kampanii. Koszt jej przygotowania wyniósł 5 220 zł. Na stronie można zapoznać się z deklaracjami rządu o realizowaniu "konkretnych działań zamiast pustych obietnic", obejrzeć materiały wideo oraz przeczytać cytat premiera Donalda Tuska dotyczący pozycji Polski jako "dwudziestej gospodarki świata".
Centrum Informacyjne Rządu potwierdziło Onetowi, że wszystkie koszty związane z kampanią zostały w całości pokryte ze środków publicznych, pochodzących z budżetu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
"Do 25 lat pozbawienia wolności"
Do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych mec. Bartosz Lewandowski.
Stosując koncepcję Prokuratury Krajowej w sprawie Funduszu Sprawiedliwości to przywłaszczenie „na rzecz innego podmiotu” w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inny podmiot oraz korzyści osobistej w postaci korzyści politycznej. Do 25 lat pozbawienia wolności
– napisał.
Stosując koncepcję @PK_GOV_PL w sprawie Funduszu Sprawiedliwości to przywłaszczenie „na rzecz innego podmiotu” w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inny podmiot oraz korzyści osobistej w postaci korzyści politycznej.
— Bartosz Lewandowski (@BartoszLewand20) January 6, 2026
Do 25 lat pozbawienia wolności 🙃 https://t.co/7Fvvp43Xpq
Interpelacja posłów PiS
Wcześniej, w grudniu ub.r. interpelację w sprawie kontrowersyjnej kampanii reklamowej skierowali do Donalda Tuska posłowie PiS. W przesłanym do premiera dokumencie podkreślili, iż jest to "w istocie propaganda sukcesu rządu Donalda Tuska, a nie neutralna, informacyjna kampania państwowa".
Przypomniano także, że kampania jest prowadzona w sytuacji "rekordowej dziury budżetowej, dramatycznej sytuacji w ochronie zdrowia, w szczególności onkologii – gdzie pacjenci są zmuszeni czekać miesiącami na diagnostykę i leczenie, zamykania oddziałów położniczych i ograniczania dostępu do opieki okołoporodowej, oraz sytuacji, w której kobiety nierzadko zmuszane są rodzić na szpitalnych SOR-ach z powodu braków kadrowych i infrastrukturalnych".
W takich warunkach szczególnie bulwersujące jest wydawanie znacznych środków publicznych na kampanię wizerunkową rządu. Obywatele mają prawo wiedzieć, ile dokładnie kosztuje ta akcja, w jakim trybie wydatkowano środki, jakie podmioty zarabiają na tej propagandzie oraz jakie dokumenty ją potwierdzają
– wskazywali posłowie PiS.
Podkreślali także, zwracając się do Tuska, że "w sytuacji gdy Polacy czekają miesiącami na diagnostykę onkologiczną, zamykane są szpitale i oddziały, a pański rząd pogłębia zadłużenie państwa, wydatkowanie milionów złotych na propagandową, w istocie kłamliwą kampanię wizerunkową rządu budzi uzasadnione oburzenie opinii publicznej".