W środę odbyło się głosowanie o odwołanie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Złożony przez PiS wniosek w tej sprawie został odrzucony głosami 202 "za", 232 "przeciw", jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Zaraz po głosowaniu szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak zwołał konferencję prasową. Wynik ocenił jako "smutny". - Po raz kolejny partyjniactwo okazało się ważniejsze niż bezpieczeństwo naszego kraju - stwierdził. Zapowiedział jednak, że to nie koniec prób odwołania ministrów koalicji rządzącej.
"Uważamy, że kolejnym ministrem, który powinien być odwołany, który jest fatalnym ministrem jest pani Marta Cienkowska, która jest ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego"
– poinformował.
Błaszczak ocenił, że Cienkowska to "pani, która oderwała się od rzeczywistości, która forsuje zmiany ustawowe sprzyjające pewnej wąskiej grupie kosztem całego społeczeństwa". Jako jeden z powodów do odwołania minister wiceprezes PiS wskazał projekt o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, nazywany "lex-Kapela".
"Przykład nazwany od nazwiska pewnego człowieka skrajnie zideologizowanego, człowieka, który otrzymał dotacje z ministerstwa kultury w wysokości 60 000 zł na przygotowanie piosenki rzekomo do recitalu związanego z aborcją. Na co pani Cienkowska wydaje pieniądze publiczne to jest jeden wielki skandal"
– dodał.
Projekt dotyczący finansowania ZUS-u dla artystów nazwał "skandalem". - Służba zdrowia pod rządami Donalda Tuska rozpadła się. Jeżeli chodzi o finanse publiczne, to również mamy kryzys [...] Deficyt finansów publicznych jest drugi pod względem wysokości jeżeli chodzi o III Rzeczpospolitą [...] i w tej sytuacji, tak lekką ręką, minister kultury chce dofinansowywać pewną określoną wąską grupę. Pewnie dlatego, że ta grupa wspiera rząd koalicji 13 grudnia, a więc z pieniędzy zaczerpniętych z kieszeni polskich podatników, będą wypełniane kieszenie stronników rządu Donalda Tuska - stwierdził.
Jako inny z powodów odwołania Cienkowskiej Błaszczak wskazał "sprawę mediów publicznych". - Dziś media publiczne nie są publiczne. Dziś to są media partyjne, sprzyjające koalicji rządzącej. Zostały postawione w stan likwidacji, a równolegle, lekką ręką, z budżetu państwa są dofinansowywane w gigantycznych wysokościach ponad 3 miliardów złotych. To też jest skandal - ocenił.
"To wszystko trzeba zmienić. Najprostszą i najskuteczniejszą metodą byłoby odejście całego rządu. No ale żeby odszedł cały rząd - widać chociażby po dzisiejszym głosowaniu - na razie jeszcze nie są gotowi koalicjanci Donalda Tuska, więc wskazujemy na kolejną fatalną minister w tym rządzie, która powinna jak najszybciej odejść"
– powiedział.