Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Piosenki, które już znamy. Witold Gadowski o partiach jednorazowego użytku

Najgorszy kolega na naszym podwórku, maruda i besserwisser, zawsze powtarzał: „A nie mówiłem”, i stroniliśmy od niego jak od zarazy. W odniesieniu do partii Szymona Hołowni chciałem właśnie użyć tego zwrotu i sam palnąłem się w rękę.

Jednak faktem jest, że odkąd bezpieka zaczęła wypiekać partie jednorazowego użytku (podobnie jak kiedyś wyroby intymne firmy Stomil), każdy, kto nie kiep, jest w stanie przewidzieć przyszłość takich tworów. Po użyciu – zawsze do budowy koalicji z udziałem bezpieki i postkomunistów – partia taka nagle traci na świeżości i po kolejnych przecenach ląduje w brzuchu organizacji Donalda Tuska. Taki los dokonuje się właśnie w odniesieniu do partii Polska 2050. Gromada pieczeniarzy – pod wodzą Pauliny Hening-Kloski – ląduje właśnie na pokładzie Tuskowej zbieraniny, a wierni Hołowni „Szymonici” rozdzierają teatralnie szaty nad tą domniemaną „zdradą”. Proces wegetacji takich tworów nie zmienia się jednak od czasów świetności niejakiego Janusza Palikota. Po stadium nagłego dopalenia sondaży lądują w Sejmie z dwucyfrowym poparciem wyżętym z głów podatnych na tanią propagandę wyborców, potem następuje polityczna „uczta Lukullusa”, po której febra niestrawności trzęsie całą najedzoną formacją i przychodzi etap nieuchronnego uwiądu oraz przedśmiertnych drgawek. Co bardziej sprytni załapują się wtedy na listy partii matki, a reszta idzie do politycznej utylizacji i tworzy nawóz, na którym wyrośnie kolejna jednorazowa formacja zapewniająca kompradorom utworzenie koalicji rządowej. Takie propagandowe „bambuko” okazało się świetną receptą na duraczenie snobów i młodych, wykształconych z pipidówy, którzy wylądowali w modnym mieście. Teraz – przy wtórze rozgoryczonych filipik wykołowanego Szymonka – rzedną szeregi Polski 2050, jednak żadna z frakcji nie zdobędzie się na to, aby opuścić koalicję stręczącą Polsce rząd Donalda Tuska. Tu prawdziwe spoiwo trzyma za twarz i nie puści. Słychać jedynie jeremiady na temat lojalności i wartości, tak jakby uczestnicy tej hucpy nie zrozumieli od początku zasad gry. Więdnie Szymon, jednak obok niego rozkręca się znów kariera weterana „jednorazówek” pana Ryszarda Petru, który zdążył już zwiedzić kilka odsłon takich politycznych przebieranek.

Co zatem przygotowywane jest na wybory w 2027 roku? Tu testowano już kilka baloników próbnych, m.in. inicjatywę typka o personaliach Wadima Tyszkiewicza, rzekomo przeznaczonego dla ratowania polskiej przedsiębiorczości – nie chwyciło. Trzeba zatem sięgnąć do głębszych zasobów III Rzeczypospolitej i wydobyć z niej postać, której można stworzyć lśniącą legendę nowatorstwa i sukcesu. Lista tych, którym układy Republiki Okrągłego Stołu stworzyły warunki do bogacenia się, jest aż nadto długa. W końcu wybór padł na pana z In Postu – Rafała Brzoskę. Człowiek wielkiego sukcesu, twórca dużej firmy, która de facto rozłożyła na łopatki Pocztę Polską, dysponujący ogromnym kapitałem i możliwościami. Można go zatem opakować w strój „Rafała Odnowiciela”, przedstawić jako wieszcza i lidera przełamywania biurokratycznych barier. Epoka „nowoczesnych Rafałów” wszak jeszcze nie minęła i w miejsce niemrawego Trzaskosia można podstawić Rafała Brzoskę, człowieka sukcesu i wizjonera, którego pomysły wystarczą wprost na jedną kampanię w 2027 roku. Potem partię odwołującą się do przedsiębiorców i politycznego centrum zwyczajowo się zezłomuje, ale co się wyszarpie, to ważne. Partia Brzoski natychmiast dostanie dopalacz w postaci kilkunastoprocentowego poparcia i zapewni Tuskowi przetrwanie. Skąd takie wnioski? Bo zawsze tak było, a istnieje grupa wyborców, którzy lubią piosenki już kiedyś zasłyszane.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane