Jak ustaliła TV Republika, helikopter leciał na południe od Rzeszowa w kierunku wschodnim. W lesie, na trudno dostępnym terenie, najpierw spadł na drzewa, później na ziemię. Doszło do pożaru.
Na miejscu pojawiły się służby, a strażacy musieli zadysponować quady, żeby dostać się na miejsce zdarzenia.
- Póki co więcej jest pytań bez odpowiedzi - powiedział reporter Republiki Arkadiusz Rogowski, który jest na miejscu zdarzenia.
Z ustaleń Republiki wynika, że był to śmigłowiec prywatny Robinson zarejestrowany we Francji.
Do zdarzenia zostali zadysponowani też żołnierze WOT, którzy przeczesują okoliczny teren. Policja potwierdziła jednak, że zginęły dwie osoby i nic nie wskazuje na to, że będzie więcej ofiar śmiertelnych tej tragedii.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak podkreślił, że na miejscu pracują służby. „Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Tomasz Kuchciński poinformował mnie, że natychmiast oddelegował zespół do wyjaśnienia przyczyn tragedii oraz okoliczności zdarzenia” - poinformował na platformie X.
W okolicach Malawy pod Rzeszowem rozbił się śmigłowiec Robinson R44. Na miejscu pracują służby. Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Tomasz Kuchciński poinformował mnie, że natychmiast oddelegował zespół do wyjaśnienia przyczyn tragedii oraz okoliczności…
— Dariusz Klimczak (@DariuszKlimczak) November 29, 2025