O sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości oraz formie opozycji, która nie jest dziś zdolna do punktowania rządzących, mówił w Telewizji Republika prezes stacji Tomasz Sakiewicz.
Chyba doszli do wniosku, że jak mają wysprzatać i się poukładać, to teraz, a nie w roku wyborczym. Zakładają zatem, że wybory będą w przyszłym roku i nic się nie wydarzy. Dali sobie wakacje na bałagan. Mateusz Morawiecki pewnie ma większe ambicje niż propozycje, które ma dla niego PiS. Jest ewidentnie pchany w konflikt ze strony obozu władzy. To widać po wypowiedziach Donalda Tuska. Chcą, by Morawiecki szedł w ten konflikt. Będzie “pompowany” w sondażach. Pewnie po stronie Nowogrodzkiej nie brak takich, którzy będą dorzucać do kotła
- mówił.
Zdaniem Sakiewicza, “ryzyka polegające na tym, że podział odstraszy wyborców, są większe niż potencjalne nowe projekty”.
- PiS działa w zagrożeniu, jest okrążony wielkim atakiem. Wszelkie pomysły na budowanie czegoś nowego może się skończyć tym, że będzie dziesięć partii i kolejne rządy Tuska. A z ambicji i planów nic nie zostanie, jeśli oni nie przejmą władzy
- tłumaczył.
Moim zdaniem powinni szukać sposobu, by się dogadać - przyznał.
Rządy Tuska są fatalne. Znów widzimy podwyżki cen paliw, brakuje pieniedzy na służbę zdrowia. Mieliśmy afery, które obaliłyby trzy rządy, a oni się jeszcze trzymają. To tylko wynika ze słabości opozycji. Mamy po tej stronie kogoś takiego jak Grzegorz Braun, który jest wymarzoną opozycją dla Tuska. Gdyby go nie było, Tusk musiałby kogoś takiego sobie stworzyć. Braun to człowiek, który odstręcza ludzi od prawej strony. Do tego mamy Mentzena, który robi wszystko, by pokazać, że to PiS jest jego głównym przeciwnikiem, a nie Tusk. Taka opozycja, przy podzielonym PiS-ie, to idealna przekąska dla Tuska na kolejną kadencję - punktował opozycję.