Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Michał Wójcik przed Trybunałem Konstytucyjnym. „Żadnych resetów, żadnej grubej kreski”

„Nigdy się nie zdarzyło, żeby gdziekolwiek władza całkowicie pozbawiła środków sąd konstytucyjny” – mówi poseł PiS Michał Wójcik. Były wiceminister sprawiedliwości twierdzi, że z projektu budżetu zniknęła cała część dotycząca Trybunału Konstytucyjnego. Rozmawialiśmy z nim w sobotę podczas protestu przed TK o „zagładzaniu” Trybunału, o tym, dlaczego jego zdaniem nie może być żadnego „resetu” z obecną władzą, i o tym, czego oczekuje od Konfederacji.

Czy wyobrażał pan sobie kiedykolwiek taką sytuację, jaką dziś mamy w Trybunale Konstytucyjnym? Był pan przecież w resorcie sprawiedliwości.

Czy ja sobie wyobrażałem taką sytuację? Jak my rządziliśmy, to nie. Ale w tej chwili wszystko możemy sobie wyobrazić, dlatego że ta władza nie ma żadnych oporów. Ta władza nie ma już wyjścia. Oni będą wszystko robili, żeby zająć Trybunał Konstytucyjny, bo to jest jedyna instytucja, która może ich ekskulpować, może zalegitymizować wszystkie ich działania przez te trzy lata. O to im chodzi.

Czyli bój o Trybunał będzie tematem przewodnim nadchodzącej kampanii wyborczej? Bo to już za rok.

Właściwie można powiedzieć, że kampania już się zaczęła. Doszło też do silnej polaryzacji. Widać, że tylko najwięksi rozdają karty, i to wzywanie do jedności po prawej stronie jest jak najbardziej zasadne. Bo jeżeli ktoś dziś ma trzy, cztery procent w sondażach i próbuje iść swoją drogą, to musi się liczyć z tym, że to działanie jest dobre dla Tuska, ponieważ rozdrabnia całą prawicę. Więc to wezwanie do jedności jest bardzo dobre. Podoba mi się także to, że żadnych resetów. Już drugi raz takiego błędu nie popełnimy: żadnej grubej kreski, żadnych resetów, takich rzeczy.

A co pan rozumie przez „żadnych resetów”?

Żadnych resetów, to znaczy żadnego dogadywania się z obecną władzą, bo reset wymagałby dogadania się z obecną władzą. Nie ma już żadnego dogadywania się. Są legalni sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, a reset miałby polegać zapewne na tym, żeby po prostu wyrzucić tych legalnych sędziów, dlatego że ta władza chce, żeby tak było. Nie. Wystarczy przejść się ulicą – ludzie tego nie chcą. Żadnych resetów. Tu całkowicie popieram Jarosława Kaczyńskiego. On dziś wyeksponował to, co my po prostu myślimy i co myślą ludzie, którzy przychodzą tu na ten wielki protest.

A co z Konfederacją? Czy Konfederacja stanie tutaj po stronie Trybunału? Jakie jest pana zdanie?

Często przychodzę tutaj pod Trybunał. Widziałem tylko jednego posła Konfederacji, Krzyśka Mulawę. Była chwila, poprosiłem go, żeby zaprosił Sławka, żeby zaprosił Krzyśka Bosaka, bo tutaj trzeba być. Trzeba być odpowiedzialnym za państwo, trzeba być z ludźmi na ulicy. Z tego, co pamiętam, oni na początku podchodzili drwiąco i kpiąco do tego, co się tu dzieje. Ale dziś mogą zobaczyć w telewizji, w mediach, że to się przeradza w wielki, można powiedzieć, antyrządowy ruch. Jeżeli chcą być w przyszłej władzy, a nie po stronie Tuska, muszą zrozumieć te emocje społeczne. Niezależnie od tego, co nas dzieli – a mamy bardzo dużo podziałów i bardzo różny sposób patrzenia na różne sprawy – trzeba pamiętać, że hasło „Byle nie Tusk” niesie za sobą określoną wartość. Oni muszą to zrozumieć i my, po tej stronie, jako obóz patriotyczny też musimy to zrozumieć. Mamy kilkanaście miesięcy i odsuniemy ich od władzy, ale dobrze by było, żeby włączyli się w ten wielki ruch, który się tu zrodził, także pod Trybunałem Konstytucyjnym.

I ostatnie pytanie: co z próbą zagłodzenia Trybunału? Prawdziwe problemy dopiero przed Trybunałem, kiedy nie dostanie pieniędzy na wynagrodzenia?

We wtorek będzie posiedzenie komisji i będziemy rozmawiali na temat budżetu państwa – w Komisji Sprawiedliwości, a potem w Komisji Finansów. To jest rzecz zupełnie niebywała w całym świecie, bo nigdy się nie zdarzyło, żeby gdziekolwiek władza całkowicie pozbawiła środków sąd konstytucyjny. W przypadku polskiej władzy nie tylko pozbawili go środków, ale wykreślili całą część, tak jakby Trybunału nie było. Cała szósta część, Trybunał Konstytucyjny, została wykreślona. Jest część piąta i siódma. Dziennikarze pewnie jeszcze o tym nie wiedzą, ale tak to wygląda. Więc będziemy walczyli, bo nie może nie być sądu konstytucyjnego. To rzecz w ogóle absurdalna, niespotykana w demokracjach. Nie widziałem drugiego takiego przypadku, żeby próbowano całkowicie pozbawić środków sąd konstytucyjny, czyli sędziów i pracowników, którzy są tu prześladowani. Była pani dyrektor, która ma zarzuty i nie wolno jej się zbliżać do Trybunału Konstytucyjnego, a nowa pani dyrektor jest już przesłuchiwana przez prokuraturę. Więc chcą ich zastraszyć. Nigdzie na świecie podobnej sytuacji nie było.

Bardzo dziękuję.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka